Łączna liczba wyświetleń

sobota, 2 marca 2013

#84 Louis PART ~1~

#84


Piątek wieczór, impreza, znajomi. To właśnie w taki sposób lubiłam relaksować się po długim i męczącym tygodniu szkolnym. Lubiłam spotykać się ze znajomymi. W szczególności kiedy spotykaliśmy się w zwartej grupie. Popijaliśmy wtedy zimne piwo i żartowaliśmy z różnych rzeczy. Niesamowita więź, która łączyła każdą osobę z mojej paczki. Niewątpliwie naszym ‘przywódcą’ był Harry. On zawsze załatwiał alkohol i próbował w bardzo silny sposób wpływać na decyzje podejmowane przez nas wspólnie. Grał twardziela, chociaż tak naprawdę był wrażliwy i delikatny. Miałam o tym najlepsze pojęcie. Przyjaźniłam się z nim. W wielu rzeczach mu doradzałam, często dawałam mu wypłakać się w moje ramię, a najczęściej siedzieliśmy i po prostu oglądaliśmy jakiś film. To z nim się na lepiej dogadywałam. Nie mogłam tego powiedzieć o jego kumplu. Louis Tomlinson był najbardziej irytującym chłopakiem pod słońcem. Chodziliśmy razem do szkoły i potrafił nieźle dać w kość nawet na środku korytarza, na oczach wszystkich uczniów. Był wyszczekany. Zawsze musiał odpyskować. Chwalił się swoim przyjaciołom, że żadna panienka nie jest w stanie mu dogodzić i nim zawładnąć. Zmieniał dziewczyny jak rękawiczki. Bawił się nimi i potem porzucał bez żadnej skruchy czy czegokolwiek. Czasami zastanawiałam się czy ten człowiek w ogóle ma serce. Sprawiał wrażenie, że wewnątrz istnieje jedynie pusta przestrzeń. Chociaż wiedziałam, że tylko takiego zgrywa to nie miałam najmniejszej ochoty poznać tego prawdziwego Louisa. Podejrzewałam, że prędzej czy później ucierpiałabym na tym. Niestety musiałam tolerować jego częstą obecność. Przyjaźnił się ze Stylesem, a ja nie mogłam ingerować w znajomości chłopaka. To byłoby nie fair. Przypuszczałam, iż Tomlinson pojawi się na piątkowej imprezie, która miała być czymś w rodzaju przedwczesnej studniówki, z tą różnicą że nie miała być na oficjalnie. Obowiązywały luźne stroje, a nie garnitury i sukienki. Jego nie mogło zabraknąć na imprezie. On był wszędzie, nawet jeśli ni był zaproszony. Tym razem było jednak inaczej. Hazza zorganizował ‘studniówkę’ i zaprosił wszystkich uczniów naszej szkoły. Na liście gości nie zabrakło również mnie. Na to wydarzenie przygotowałam dla siebie zwykłe rurki, koszulkę z logiem Ramones i czarne trampki. Postawił na wygodę. To nie miała być jakaś denna herbatka u królowej. Na miejsce przybyłam przed czasem. Chciałam pomóc Haroldowi w przygotowaniach. Za zadanie bojowe dostała porozstawianie mini lodówek z napojami po różnych częściach domu. Nie było to trudne. Ani maszyny chłodzące nie były ciężkie, ani przestrzeń do umieszczenia tego nie była za przestronna. Żeby lepiej nam się pracowało, Harry włączył wielką wieżę stereo i z głośników poleciała muzyka. Z uśmiechem na ustach wykonywałam to co do mnie należało. Chcąc ustawić jedną z lodóweczek na stoliku w salonie usłyszałam huk drzwi frontowych. Instynktownie odwróciłam się w tył.
-Panie i panowie, przybył Louis The Tommo Tomlinson! Radujcie się. – chłopak zaczął krzyczeć na cały dom. Przewróciłam tylko oczami i wróciłam do poprzedniej czynności. – Co tu tak kurwa drętwo?! Impreza się rozkręca ludzie! Zwiększcie głośność tego badziewia i bawmy się! – po jego tępej gadce było poznać, że już nieźle musiał się nachlać. Tommo wkroczył do salonu i na jego twarzy pojawiło się coś w rodzaju pijackiego uśmiechu. – A ty jak zwykle taka samotna.
-Spadaj. – odpowiedziałam od razu. Miałam cichą nadzieję, że to poskutkuje. Myliłam się. Louis był jak rzep albo jak wrzód. Nie dało się go pozbyć.
-Oj [T.I], [T.I]. Czy ty tego nie rozumiesz? Skoro teraz taka jesteś to do końca pozostaniesz taką. – spiorunowałam go spojrzeniem i szerokim łukiem wyminęłam go. Miałam zamiar iść do kuchni, kiedy przyszedł mi do głowy pomysł. Zawróciłam i stanęłam niecały metr przed nim. – Czego dusza pragnie?
-Ile już panienek zaliczyłeś? – zapytałam z kpiną.
-Czekaj. Niech pomyślę. Courtney, Emily, Alice, Kim, Nicole. – zaczął liczyć na palcach, a ja współczułam każdej z tych wymienionych dziewczyn. Długo wymieniał damskie imiona, a mi zwyczajnie w świecie było żal. – No popatrz wymieniłem tyle dziewczyn, a żadna nie ma na imię [T.I]. Może to najwyższy czas i na ciebie. Uśmiechnij się dzisiaj twój szczęśliwy dzień. – chłopak spojrzał na mnie bardzo dziwnym spojrzeniem, a ja na niego z pogardą.
-Za wysokie progi na twoje nogi. – do moich uszu dobiegł zachrypnięty głos Harryego, który wchodząc do salonu poklepał Tomlinsona po plecach. Uśmiechnęłam się do Loczka dając mu do zrozumienia, że poradziłabym sobie bez jego pomocy. On puścił mi oczko i poszedł w, położoną za pokojem gościnnym, większą część domu państwa Styles.
-Wrócimy jeszcze do tej rozmowy. – głos Louisa wytrącił mnie z przemyśleń. Chłopak zniknął za framugą, a ja w dalszym ciągu stałam na środku pokoju dokładnie analizując sens jego słów.
*
-Ja już pójdę do domu. – powiedziałam kiedy zmęczenie i ból nóg dawał mi się we znaki.
-Poczekaj. Odprowadzę cię. – Loczek szybko zaproponował swoją pomoc.
-Nie, nie. Ja to zrobię. – ogromnym zdziwieniem było dla mnie gdy koło mnie stanął, o dziwo trzeźwy, Louis. Musiał nie pić przez cały ten czas, bo alkohol w pewnej części ulotnił się do atmosfery. Patrzyłam na Tommo wielkimi oczami. Ten który zawsze uprzykrzał mi życie chciał mi pomóc. To było szok.
-Jak uważasz. – odparł Styles. – Ale jeżeli coś jej się stanie to urwę ci łeb. – ucałowałam Harolda w policzek i wraz z Louisem opuściliśmy zatłoczony budynek. Przez prawie cały czas drogi powrotnej milczeliśmy. Ja zazwyczaj rozglądałam się po okolicy, a on cały czas patrzył na końcówki swoich butów. Stanąwszy na posesji domu moich rodziców niepewnie odwróciłam się w stronę mojego towarzysza. Chwilę zastanawiałam się co mam mu powiedzieć. Odwróciłam głowę w stronę kuchennego okna i dostrzegłam, że lampka stojąca na parapecie jest zapalona. Zwiastowało to, że nikogo nie ma w domu. Zawsze tak robiliśmy. Miało to odstraszyć potencjalnych włamywaczy.
-No to… - zaczęłam ponownie przekręcając twarz w stronę Tommo. – Dzięki za odprowadzenie. – spojrzałam mu niepewnie w oczy.
-Nie zaprosisz mnie nawet na chwile? – jego pytanie całkowicie zbiło mnie z tropu. Chłopak zaczął kroczyć w moją stronę. Pod wpływem impulsu ja cofałam się w tył. Przemierzałam przestrzeń podwórka, do czasu aż nie poczułam ściany za moimi plecami. – Nie ładnie tak z twojej strony, To nie gościnne. – jeszcze bardziej przybliżył się do mnie, a ja nie mają żadnej drogi ucieczki po prostu czekałam na dalszy bieg wydarzeń. Louis oparł się jednym ramieniem o drzwi odgradzając mi tym samym drogę ucieczki. Drugą ręką zaczął bawić się kosmykami moich włosów. Nie miałam pojęcia co mam uczynić. Byłam jak sparaliżowana. – Pamiętasz jak opowiadałem Danowi i Joshowi, że żadna panna nie jest w stanie mi dogodzić i mną zawładnąć? – zapytał kiedy w skupieniu zakręcał moje włosy dookoła jego wskazującego palca.
-Ta-tak. – odpowiedziałam niepewnie. Chłopak momentalnie spojrzał w moje oczy. Zaprzestał wszelkich czynności.
-Kłamałem.
-Co masz na myśli? – odrzekłam już nieco  pewniej.
-To. – powiedział i mocno naparł na moje usta. Pieścił je swoimi jakby bał się, że zaraz się stłuką, czyli delikatnie i za razem namiętnie. Poczułam silne mrowienie na wargach i poryw w moim brzuchu. Przymknęłam powieki na dosłownie pięć sekund. Dałam się ponieść temu impulsowi. – Ty mną zawładnęłaś. Moim sercem...

TADAM! :D
jestem!
przepraszam Was że tak długo nic się nie pojawiało, ale musicie mnie zrozumieć.
szkoła ._.
to jest niezależne ode mnie
uwierzcie, że wolałabym siedzieć i cały dzień pisać imaginy.
*
no ale nic. 
wracając do imaginu to mam nadzieję, że Wam się spodobała ta część.
wyraźcie swoją opinię w komentarzach.:)
10+ komentarzy = next part.:)))




13 komentarzy:

  1. Naaaastepny.:D

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny. ; D
    czekam na następną część. ; *

    OdpowiedzUsuń
  3. taki... mrał . tajemniczy :D lubię takie ;P
    następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawaj następny!Ten był ganialny!<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow. This is amanzing !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale świetny !! Dajesz nast , już nie mogę się doczekać! :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Lou jako bad boy, zobaczymy co będzie dalej :3 czekam już na nn! :)
    + Jeżeli amsz ochotę to wpadaj x http://iamvoguelover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń