Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 30 maja 2013

#110 Niall PART~2~

#110

Obiecałem, że wrócę, jednak nie dałem rady. Przez tą chwilę kiedy przymrużyłem oczy stałem się senny. Zasnąłem.
*
Obudziłem się gdy było jeszcze jasno. Podparłem się na łokciach i rozejrzałem po pomieszczeniu. Nie byłem w tym samym miejscu w którym zasnąłem. W ogóle ten pokój nie przypominał mojego. Miał lawendowe ściany, a zamiast zasłon były rolety. Podniosłem się z łóżka. Podszedłem do drzwi i uchyliłem je. Spojrzałem w stronę korytarza, który był zupełnie inny od tego w naszym wspólnym domu w Londynie. Ruszyłem niepewnie przed siebie. Starałem doszukać się chłopaków i dziewczyn. Zszedłem do salonu. Nikogo nie było. W kuchni i  łazience taka sama pustka. Zacząłem zastanawiać się co jest grane. Założyłem na stopy swoje białe supry i wyszedłem na zewnątrz. Od razu stwierdziłem, że nie byłem w Londynie. To było jakieś jedno wielkie pustkowie. ‘Mój’ dom nie był otoczony kilkoma innymi budynkami. Wszystkie były poustawiane co sto metrów od siebie.  Wydawało mi się to dziwne. Nie czułem strachu, ani lęku. Byłem jakoś dziwnie odważny.
-Niall! Stary co ty odwalasz? – usłyszałem znajomy głos. – Spacerki sobie urządzasz?  - odwróciłem się i dostrzegłem oddalonego o kilka kroków ode mnie Zayna. – Czemu jesteś jeszcze nie gotowy?
-Na co? – zapytałem zdziwiony.
-Idziemy do klubu. Nie pamiętasz? – nie chcąc zbytnio mu podpaść przyznałem mu rację broniąc się tym, że wyleciało mi z głowy. Ruszyłem szybko do pokoju z którego przed chwilą przyszedłem. Wyciągnąłem z szafy pierwszą lepszą koszulkę i założyłem na siebie. Po chwili dołączyłem do Malika, z którym ruszyliśmy się napić.
*
-Co się stało z resztą?
-Jaką resztą? – zapytał.
-No gdzie są Liam, Lou, Harry, Danielle, Eleanor, Perrie... – chciałem zapytać o jeszcze jedną osobę, ale przerwano mi.
-Kim oni do cholery są? – to miejsce i te okoliczności co raz bardziej zaczęły mnie szokować. Bałem się co może być dalej.
-A [T.I]? – zadałem to ostatnie, najważniejsze pytanie. Chciałem się upewnić, ż w tym dziwnym świecie istnieje.
-[T.I i T.N]? – przytaknąłem z nadzieją. – Do czego ci ona potrzebna? Stary rozumiem, że jest pociągająca, ale to nie zmienia faktu, że jest panienką szefa gangu. – moje oczy powiększyły się kilkukrotnie. Nie miałem już kompletnie pojęcia o co w tym chodzi. – Przepraszam. Źle się wysłowiłem. To tylko jego dziwka.
-Nie mów tak o niej!
-Zakochałeś się czy co? Chłopie odpuść sobie.
-Jeszcze kilka godzin temu mówiłeś coś innego. – wymamrotałem pod nosem.
-Co mówiłeś?
-Nic, nic.
-Masz swoją lalunie. – wskazał dyskretnie dłonią na jeden ze stolików. Siedziało przy nim kilka osób,
których w ogóle nie kojarzyłem. Po chwili jeden z zasłaniających mi klubowiczów odsunął się. Dostrzegłem ją. Moje serce znów zabiło szybciej, a ciało zalało ciepło. Była ubrana w bardzo obcisłą sukienkę i wysokie szpilki. Wyglądała nieziemsko. Jak zwykle zresztą. – Tylko nie pożryj jej wzrokiem. – machnąłem na jego ręką i kontynuowałem baczne przyglądanie się jej. W przeciągu kilku minut obok jej stolika pojawiła się jeszcze jedna osoba.
-Josh. – wyszeptałem, a moje źrenice poszerzyły się. Gdy usiadł do stołu Dziewczyna od razu przeniosła się na jego kolana. Od razu na samym początku poczułem cios, a ból zaczął paraliżować moje serce. Pomimo tych czynników dalej patrzyłem na nich z zaciekawieniem. Chłopak wyglądał jakość inaczej. Ubrany był w skórzane ubrania. Na rękach miał mnóstwo tatuaży. Wyglądał co najmniej strasznie. W pewnym momencie Dziewczyna zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Dostrzegła mnie. Zorientowała się, że jej się przyglądam. Posłała mi zadziorny uśmieszek. Poczułem dreszcz na całym ciele. Nigdy jeszcze nie była tak kusząca jak teraz. Przez cały ten wieczór kilkakrotnie spoglądała właśnie w taki sposób w moją stronę. Uwodziła mnie swoim spojrzeniem i uśmiechem. Chciałem tam podejść, pociągnąć ją za rękę i uciec, jednak to było niemożliwe. Dookoła nich siedziało kilka dość mocno napakowanych typków. Droga ucieczki skończyłaby się szybciej niż komuś mogło by się wydawać.
-Co już? Napatrzyłeś się? – z całego, kilkugodzinnego transu wyrwał mnie głos mojego przyjaciela. Spojrzałem na niego piorunującym spojrzeniem. – No to się cieszę. Teraz wracamy do domu. – zarządził i zaczął zmierzać w kierunku wyjścia. Nie chciałem tak tego zostawić. Postanowiłem tu wrócić następnego dnia.
*
Tym razem pojawiłem się sam w klubie o nazwie ‘Neon Palace’. Zamówiłem sobie drinka, oparłem się o barierkę i uważnie przeczesywałem pomieszczenie wzrokiem. Przez pierwszą godzinę nic nadzwyczajnego się nie działo. Ludzie tańczyli, bawili się, pili. Przez dłuższy okres czasu nie potrafiłem jej znaleźć. Zapytałem więc barmana czy wie coś o [T.I]. Oznajmił, przychodzi tu codziennie o mniej więcej tej samej porze i wkrótce powinna się zjawić. Czekałem ze zniecierpliwieniem na jej przybycie. Chciałem znów ją zobaczyć. Dostarczyć organizmowi mój osobisty narkotyk.
Zjawiła się. Po półtorej godzinie czekania nareszcie ją zobaczyłem. Była sama. Bez obstawy i bez niego. Była uśmiechnięta od ucha do ucha, a optymizm wręcz z niej tryskał. Usiadła na jednej z kanap. Nie wiedziałem skąd, ale miała w ręku drinka. Nie podeszła do baru, ale jakimś cudem go zdobyła. Zdecydowałem się tam podejść. Moja tajemnicza odwaga po raz kolejny się we mnie odezwała. Ruszyłem wolno z miejsca. Zatrzymałem się dopiero przy niej kiedy to po raz pierwszy tego wieczoru uraczyła mnie swoim uśmiechem.
-Mogę się dosiąść? – zapytałem.
-Oczywiście… - zlustrowała mnie od dołu do góry. – Oczywiście, że możesz Niall. – zdziwiłem się. Nie miałem pojęcia, że w tym wymiarze się znamy.
-Skąd znasz moje imię? – zapytałem. Ona przysunęła się do mnie. Podparła się o mnie. Przejechała kciukiem po moim policzku, aż w końcu wyszeptała mi:
-Czyżbyś nie pamiętał wszystkich twoich propozycji? – powiedziała bardzo zmysłowym głosem. – Nie pamiętasz jak zapraszałeś mnie do siebie, żeby się zabawić? – byłem w szoku. Sam siebie zadziwiałem. Nie miałem pojęcia o takich sytuacjach.
-Co wtedy odpowiadałaś? – ponownie zadałem pytanie. Udawałem spokój. Nie chciałem wyjść na idiotę. Starałem się mówić podobnym tonem do jej tonacji głosu.
-Odpowiadałam ci, że musisz poczekać, kotku…

taki byle jaki i krótki, ale poczekajcie na dalsze części
będziecie jeszcze zadowoleni.;)
*
mam chociaż nadzieję, że Wam się podobało.
piszcie swoje opinie poniżej.:)
10+ komentarzy = next part.:) x
*
przepraszam za błędy.:3 



12 komentarzy:

  1. Da fuck ? Co jest grane ? On śpi prawda? :D super czekam na kolejny ! <3
    Dawnozapomniana

    OdpowiedzUsuń
  2. Super....juz nie moge doczekac sie nastepnego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne, ale powiedz, że to wszystko, to sen? xd
    Czekam nn część, życzę weny i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG ty jesteś genialna!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. omg omg omg... czeka na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  6. o boże on jest taki hadbsfhjbadnf *-*

    OdpowiedzUsuń
  7. mkbhgvcfdxsrfhukohjngvcf kocham twoje wieloczęściowe imaginy, więcej takich proszę <3 czekam na nn, świetny!
    + jeśli masz czas to zapraszam na mojego nowego bloga :) http://sheneedstobefree.blogspot.com/ x

    OdpowiedzUsuń
  8. Boooooskie jest !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Omfjdjsjxjxjd ale dobry dawaj nextaaaa fast fast:ddddd

    OdpowiedzUsuń
  10. Łuhuhuhu.<3 Jaki super.^^ Mamy juz 10 komentów.*-* Czyli zaraz bd następny.:D ouuu jeahh.<3 Czekam.:)
    /Daniella.:*

    OdpowiedzUsuń