Łączna liczba wyświetleń

piątek, 15 lutego 2013

#80 Niall PART~3~

#80

~Oczami [T.I]~
Bezpośredniość  mojej przyjaciółki była mi bardzo dobrze znana. Wiedziałam od zawsze, że Jennifer ma skłonności do podejmowania pochopnych decyzji. Zazwyczaj kończyło się to katastrofą. I to potem ja musiałam się za wszystko tłumaczyć. Zawsze mi się obrywało, więc ten pomysł który wpadł do głowy Jenny podczas spotkania z Harrym był mi kompletnie nie na rękę. Bałam się kolejnej afery i słów pogardy. Nie miałam ochoty znów ‘sprzątać’ po mojej przyjaciółce. A pomyśleć, że chciałam tylko spotkać chłopaka, który jest mi naprawdę bliski. Może to i prawda, że Harry nie jest mi obojętny, ale to nie powód żeby od razu wybierać się z nim i jego przyjacielem na wspólne wakacje. To niedorzeczne. Niestety w tamtym momencie było już za późno na jakiekolwiek przemyślenia tego typu. Największe obawy pojawiły się gdy stojąc z Jenny na lotnisku czekałyśmy aż panowie się pojawią. Na pierwszy rzut oka można było dostrzec, że moja towarzyszka jest zestresowana. Nigdy nie trzęsły jej się ręce. Odkąd pamiętam to ona była tą odważną i pewną siebie. A teraz okazuje słabość w obliczu mojego Harryego. Bałam się, że już niedługo będę miała prawo go tak nazywać. Po zaangażowaniu Jennifer wnioskuję, że tak łatwo mi go nie odda, a to była przeszkoda. Ona, piękna, wysoka i szczupła to przy mnie, niskiej i nie za bardzo ciekawej, towar wart milion funtów. Czułam pewnego rodzaju ukłucie w sercu kiedy wyobrażałam sobie, że może mi ukraść Hazze.
Starałam się nie myśleć o tym. Ten temat był dla mnie zbyt bolesny i drażliwy. Żeby jakoś odciągnąć uwagę od tej myśli włożyłam do uszu słuchawki i włączyłam muzykę. W spokoju wsłuchiwałam się w melodie piosenek . Lubiłam słuchać muzyki. Odprężało i relaksowało to  mnie. Przy muzyce zawsze traciłam poczucie czasu i świadomości, a gdy dodatkowo przymykałam oczy całkowicie odpływałam.
*
Delikatne potrząśnięcia moim ciałem wytrąciły mnie z transu. Wyciągnęłam z jednego ucha słuchawkę, aby dowiedzieć się o co chodzi.
-Już idą. – oznajmiła Jenny po czym od razu spojrzałam na wejście główne lotniska. Jego uśmiech jako pierwszy rzucił mi się w oczy. Dołeczki zdobiące jego policzki wydawały mi się być najcudowniejszą rzeczą na świecie. Błysk dochodzący z jego zielonych oczu był tak uwodzicielski, że nie jedna dziewczyna zachwyciłaby się tym widokiem.
Jennifer gwałtownie podniosła się z ławki i podeszła do chłopaka. Ten tylko przytulił ją na powitanie i uraczył ją swoim cudownym uśmiechem. – Harry poznaj, to jest właśnie [T.I] o której ci opowiadałam. – Loczek szybko wyciągnął dłoń w moim kierunku, a ja natychmiastowo uścisnęłam ją. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Uczucie towarzyszące mi w tamtym momencie było całkowicie nie do opisania.
-Miło mi cię poznać [T.I]. – jego głos sprawił, że poczułam jakby moje nogi były z waty.
-Mi również. – wydukałam szybko robiąc z siebie, przy okazji, idiotkę. – Gdzie twój przyjaciel?
-Zapewne kręci się gdzieś przy automatach. Zaraz tu przyjdzie. – na jego twarzy znów zagościł uśmiech, ale tym razem był on skierowany tylko i wyłącznie do mnie. – O proszę! Właśnie tu idzie. – odwróciłam swoją głowę do tyłu i dostrzegłam chłopaka o blond włosach zmierzającego w naszym kierunku. Był to ten sam chłopak, który siedział razem ze mną na podłodze w Sheratonie. To właśnie jego potrącił kelner wychodzący z restauracji . Na to wspomnienie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Z odległości czterech metrów wyglądało to przekomicznie.
Kiedy Blondyn spostrzegł, że wszyscy patrzą na niego on od razu schował chrupki do swojego plecaka i szybkim ruchem otarł swoje usta, na których najprawdopodobniej miał okruszki. Jeszcze bardziej chciało mi się śmiać, jednak powstrzymałam się. Po prostu wpatrywałam się w niego.
-Jenny, [T.I] poznajcie Nialla. – ponownie usłyszałam ten zachrypnięty głos obiektu moich westchnień. – Największego łakomczucha na tym świecie.
-Oh, to [T.I] idealnie do niego pasuje. – na słowa mojej przyjaciółki odwróciłam się w jej stronę i spiorunowałam ją spojrzeniem. – Ona też nie potrafi pohamować się w jedzeniu. – na jej twarzy zagościł triumfalny uśmiech, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Żeby uniknąć kontaktu wzrokowego ze  Stylesem szybko spojrzałam w inną stronę. Zacisnęłam mocno wargi, aby przypadkiem nie powiedzieć o kilka słów za dużo. W pewnym momencie poczułam jak ktoś kładzie swoją rękę na mojej górnej części pleców. Odwróciłam głowę w bok i dostrzegłam zniewalający uśmiech przyjaciela Harryego.
-A czy to źle? – nagle odezwał się, kierując te słowa do Jenny. – Będziemy mieli więcej energii na przyszłość i na pewno nie porwie nas mocny wiatr. – dziewczyna chyba nie spodziewała się takich słów z jego strony, bo nic nie odpowiedziała.
-Chodźmy już. Bo się spóźnimy. – zarządził Loczek, a ja cały czas wpatrywałam się w zszokowaną twarz Jennifer. Niall ściągnął swoją dłoń z moich pleców i już po chwili kroczył równo ze mną w stronę odprawy.
-Jak tam noga? – zapytałam nagle. Chłopak spojrzał na mnie i prawie nie słyszalnie zaśmiał się.
-Nie narzekam. – spojrzał głęboko w moje oczy, a ja poczułam jakby stado nadpobudliwych motyli wleciało do mojego brzucha. Wydawało mi się to dziwne, ale nie wnikałam.
*
-Jak to ja i Niall mamy wspólny pokój?! Żartujecie sobie?! – w tamtym momencie byłam wkurzona. Nie dość, że ta dwójka sama zaplanowała nam wspólne wakacje to jeszcze mam mieszkać w pokoju z w ogóle  nie znanym mi chłopakiem.
-Oj [T.I] nie denerwuj się, bo ci jeszcze żyłka pęknie. – jak zwykle Jenny musiała być mądrzejsza od encyklopedii. W wielu sytuacjach działało mi to na nerwy.
-To tylko dziesięć dni. Jakoś dacie radę. – zachęcał Harry, ale nawet jego wpływ nie miał dla mnie szczególnego znaczenia.
-Dawaj ten klucz. – Horan wyrwał Stylesowi plastikową kartę, mając pełnić funkcję klucza. Chłopak, pomimo moich zakazów, przejął moją walizkę i wolnym tempem zmierzał w stronę windy. W  trakcie drogi do pokoju milczeliśmy. Mogę śmiało powiedzieć, że ta cisza była krępująca. Kiedy weszliśmy do windy Nialler odłożył bagaż na ziemi i dał chwilę odetchnąć swoim dłonią. –Aż tak przeszkadza ci moja obecność? – usłyszałam delikatny głos wydobywający się z ust Blondyna. Odwróciłam się w jego stronę i na jego twarzy dostrzegłam rozczarowanie.
-Nie. Po prostu… Nie znamy się długo, a już mamy dzielić razem pokój. To trochę krępujące, nie uważasz?  - Irlandczyk odwrócił swój wzrok w inny kierunku.
-Taa… - powiedział prawie nie słyszalnym głosem. Kiedy winda wywiozła nas na odpowiednie piętro, chłopak natychmiast podniósł z ziemi walizki i opuścił kabinę. Szłam przed nim i szukałam pokoju z numerem odpowiadającym temu na karcie. W końcu moim oczom ukazała mi się tabliczka z numerem 278. Podeszłam do drzwi i przyłożyłam kartę do czytnika, ten tylko piknął kilka razy, dębowy prostokąt automatycznie się otworzył. Weszłam w głąb holu prowadzącego do sypialni. Mijając próg pomieszczenia moje oczy powiększyły się do wielkich rozmiarów.
-To są chyba jakieś kpiny! – wykrzyknęłam...
hello! :D
chciałam Was przeprosić, że tak długo czekaliście na tą część ale nie miałam czasu na napisanie jej.
uroki remontu.;/
trochę taki nie udany no ale myślę, że następne będą lepsze.:)
*
pomimo wszystko mam nadzieję choć trochę Wam się spodobała ta część.
wyraźcie swoją opinię w komentarzach.:) 
10+ komentarzy = next part.:)))
*
jeżeli wystąpią jakieś nie logiczne teksty lub błędy to przepraszam.
na wytłumaczenie powiem, że pisałam to o 3 rano.
jestem po dwóch zarwanych nockach.



13 komentarzy:

  1. Wspaniały nie mogę doczekać sie kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  2. Błagam dodaj jutro kolejną część ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. piiisz dalej i dawaj następną część <33

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie! Już czekam aż wszystko się wyda i będzie śmiesznie :) Coś czuję że w pokoju jest tylko jedno duże łózko ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny! Dodawaj następny, bo już nie moge sie doczkekać

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej, dalej , dalej! ;) niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
  7. jest genialny! *-*

    OdpowiedzUsuń
  8. świeeeetny *____* nie wiem jak to robisz ale to jest cudo <3

    OdpowiedzUsuń