Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 30 października 2012

#40 Zayn.

#40


Leżałem naprzeciwko niej. Spała. Była tak pogrążona w krainie snów, że nawet nie czuła gdy delikatnie głaskałem ją po jej odkrytym ramieniu. Napawałem się widokiem tej cudownej dziewczyny. Mogła ta chwila trwać dla mnie wiecznie. Piękna dziewczyna owinięta jedynie białą pościelą leży naprzeciwko mnie i od czasu do czasu uśmiecha się przez sen. Gdzieś w myślach błądziłem nie wiadomo gdzie. Wyobrażałem sobie mnie i ją wtulonych w siebie, stojących w wielkim domu rodzinnym. Cały czas podparty jedną ręką obserwowałem jak słodko śpi. I to w dodatku w moim domu, w moim łóżku, tu i teraz. Po chwili jednak przewróciła się z boku na plecy i przeciągając się wykonała kilka głębokich ziewnięć. Ucieszyłem się, że zobaczę jej wyspane oczy. Wyobrażałem sobie, że za chwilę obróci się w moją stronę i zaszczycie mnie jej słodkim uśmiechem. Było jednak inaczej. Dziewczyna nerwowo podniosła się i zaczęła rozglądać się po moim pokoju. Spojrzała w moją stronę. Zareagowała mniej-więcej tak jakby zobaczyła ducha. 
-Dzień dobry kotku. – uśmiechnąłem się.
-Dla…Dlaczego jestem w obcym mi domu, leże w łóżku nieznanego mi mężczyzny, dodatkowo bez ubrań. Możesz mi to wytłumaczyć na jakiej podstawie zwracasz się do mnie „kotku” ? – poczułem jakby we mnie coś pękło. Smutek przeszył mnie na wskroś.
-Bo my… - nie wiedziałem co powiedzieć. – Wczoraj na imprezie Billa poznaliśmy się. Spodobałaś mi się. Podszedłem, żeby zagadać i zaproponować drinka. Zgodziłaś się. Później za dużo wypiliśmy i …
-To nie może być prawda! – powiedziała znacząco podnosząc ton.  Pod wpływem moich słów dziewczyna szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia.
-I przespaliśmy się ze sobą.
-Wiesz co? Przepraszam cię. Jestem idiotką, która nie powinna pić. Zapomnij o tym co się zdarzyło dzisiejszej nocy, a najlepiej zapomnij o mnie. – jak mógłbym zapomnieć o tak wyjątkowo pięknej dziewczynie, która sprawiła że poprzednie kilkanaście godzin spędziłem w raju. Trwał on aż do czasu gdy [T.I] w pośpiechu opuściła moje domowe zacisze. Po niecałej minucie usłyszałem tylko trzaśnięcie drzwi frontowych. Ślad po Afrodycie zaginął. Nie wiedziałem gdzie jest, co się z nią dzieje, co o mnie myśli i w ogóle o czym myśli. Chciałem znów poczuć jej dotyk, napawać się widokiem brunetki, po raz kolejny zasmakować smaku jej ust. Wszystko zniknęło wraz z jej odejściem. Wizja na wspólną przyszłość, to tylko moja głupia wyobraźnia. Mój świat stracił swoje cenne barwy, bo jej nie ma już przy mnie.
*
-No dalej Zayn! Wyłaź z tego wyrka! Czas pójść do studia nagrać jakiś nowy kawałek dla fanów. – Niall na siłę próbował wyciągnąć mnie z łóżka. Od kilku tygodni nie miałem żadnej motywacji, aby wstać. Całymi dniami rozmyślałem o [T.I]. Starałem unikać chłopaków. Nie miałem ochoty tłumaczyć dlaczego jest w tak złym humorze, albo żeby przypadkiem nie powiedzieć w ich stronę jakiejś obelgi. Pod wpływem nerwów jestem nieświadomy tego co robię, potem tego żałuję.
-Daj mi spokój Horan! Głowa mnie boli. – chyba raczej serce.
-Yhym! Jasne. – zakpił. – Nie wygłupiaj się i do roboty!
Miałem dość jego zrzędzenia. Powoli zwlekłem się z łóżka i ruszyłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, wymodelowałem włosy, ubrałem zwykłe jeansy, koszulkę i na to bluzę.
-Jesteś gotowy Malik? – schodząc po schodach usłyszałem głos Liama.
-Taa… - odpowiedziałem od niechcenia.
-No to w drogę! – wykrzyczał Hazza.
Pod wejściem do studia spłynęła fala fanek. Zawsze cieszyłem się, że przychodzą,  jednak od ostatniego czasu nic mnie już nie cieszy. Czuje tylko ucisk w sercu i przez to także ból. Fatalne zakochanie w nowo poznanej dziewczynie, która nawet nie chcę mieć ze mną nic wspólnego. Dlaczego mnie takie coś spotkało? Dlaczego?!
*
-To kto idzie do Starbucksa po kawkę? – krzyknął Lou.
-Ja pójdę! – jako pierwszy zgłosiłem się na ochotnika. Chciałem się stamtąd urwać, odpocząć choć przez moment.
-To co zawsze weź! – dodał Blondyn.
-Okey, okey. – czym prędzej opuściłem tamten budynek. Wyszedłem tylnym wyjściem i niezauważony przez tłum dziewczyn wolnym krokiem sunąłem jedną z ulic Londynu. Starbucks znajdował się niedaleko. Doszedłem na miejsce w zaledwie kilka minut. Stanąłem w trzyosobowej kolejce i cierpliwie czekałem. Nadeszła moja chwila na zamówienie. Złożyłem je i oczekiwałem otrzymania kaw dla mnie i dla chłopaków. Powoli szedłem do wyjścia, uprzednio dziękując za uprzejmość sprzedawczyni, kiedy moim oczom ukazała się podejrzanie znana postać. Szeroko uśmiechnięta dziewczyna rozmawiająca przez telefon. Kojarzyłem ten uśmiech. To on, między innymi, był przyczyną mojego wewnętrznego krwawienia serca. Ów piękność podniosła oczy ku górze. Nasz spojrzenia się spotkały.
-[T.I]? – zapytałem drżącym głosem wolno zmierzając w jej kierunku. Brunetka wstała. Także szła w moją stronę.
-Amy, muszę kończyć. – wypowiedziała do słuchawki telefonu patrząc w moje oczy. – To ty…
-To znaczy, że mnie pamiętasz? – nie wierzyłem własnym uszom.
-No wiesz, licząc fakt, że jesteś jedyną osobą z którą trafiłam do łóżka po pijaku to nie trudno zapomnieć cię Zayn. – zaśmiałem się nie wiedząc z jakiego powodu.
-A może by tak… - zacząłem nieśmiało. – Zacząć wszystko od początku?
Na jej twarzy można było dostrzec lekkie zmieszanie. Zastanawiała się widocznie.
-Jestem [T.I]. Oczarowana twoimi czekoladowymi tęczówkami Polka, mieszkająca i studiująca w Londynie. – wyciągnęła w moją stronę dłoń. Uścisnąłem ją.
-Jestem Zayn. Oczarowany piękną Polką Brytyjczyk lubiący muzykę i mający słabość do oczu pewnej studentki mieszkającej w Londynie. – na jej twarzy pojawił się uśmiech, a moje życie znów nabrało sensu i brakujących mu kolorów. Na nowo odzyskało swoją świetność i nadzieję na długotrwałe szczęście.
Podoba Wam się? ;>
mam taką nadzieję. 
trochę to takie banalne, ale miałam wyrzuty sumienia, że nic tu nie dodaje i napisałam tak na szybko.
wybaczcie.;*
*
piszcie jak wrażenia.: )
10+ komentarzy= nowy imagin.; )
*
macie do mnie jakieś pytania?
proszę tutaj
---> @euphooory <---
zadawajcie pytania, składajcie zamówienia na imaginy, followujcie.
it's up to you.;*




niedziela, 28 października 2012

#39 Liam PART~2~

#39


Widząc mnie mina mu zrzedła, kiedy spojrzałam na niego też nie było mi do śmiechu.
-No! To możemy już iść do Nando’s! – krzyknął Horan. Zeszłam z kolan Stylesa i podeszłam do drzwi. Payne przepuścił mnie w nich, a następnie ruszyła za mną cała reszta chłopaków. Wszyscy wpakowaliśmy się do samochodu Louisa i pojechaliśmy na kolację. Siedziałam zaraz obok Hazzy i Mulata. Tego wieczoru bardzo dobrze ich poznałam i polubiłam. Śmiechom i rozmowom nie było końca. Tylko ON był jakiś inny niż zwykle.
*
Minęły dwa tygodnie. Codziennie widziałam jak miłość Lorein i Liama kwitnie. Próbowałam nie zwracać na nich uwagi, ale gdzie nie poszłam oni tam byli i obściskiwali się. Zarówno na facebooka jak i na twittera nie mogłam wchodzić. Wszędzie były słówka typu „kocham cię”, „ja ciebie mocniej” i tym podobne.
Ograniczyłam swój dostęp do Internetu tylko do odrabiania lekcji i pisania referatów. Żeby łatwiej było mi to osiągnąć zapisałam się na kurs hiszpańskiego. Zawsze chciałam nauczyć się tego języka, ale nigdy nie było okazji. Nareszcie miałam czas i, co najważniejsze, ochotę.
Nadszedł dzień pierwszych zajęć. Spóźniona przybyłam na miejsce i z impetem weszłam do sali. Moja (nie licząc mnie) trzyosobowa grupa, włącznie z nauczycielem spojrzeli w moją stronę. Wśród kursantów dostrzegłam znajomą postać. Bujne loki, zielone tęczówki…
-Harry?! – powiedziałam szybko.
-[T.I]?! – chłopak uśmiechnął się. – Co ty tutaj robisz?
-Zapisałam się na kurs. O mój Boże! Mogłabym się spodziewać tutaj każdego tylko nie ciebie. – zajęłam miejsce koło Loczka i otrzymałam buziaka w policzek.
-Romansować będzie po zajęciach, a teraz za pozwoleniem rozpocznę zajęcia. – słysząc te słowa nauczyciela, zarumieniłam się i speszona popatrzyłam się w dół. Pan Sanchez rozpoczął lekcje. Tłumaczył nam warunki, które musimy spełnić i zasady które nas obowiązują. Zajęcia organizacyjne zakończyły się szybko. Razem z Styles wyszliśmy przed budynek. 
-Gdzie mieszkasz? – zapytał.
-Niedaleko. Na Brewer Street. – uśmiechnęłam się.
-To w taki razie dotrzymam ci towarzystwa. – chłopak podstawił mi zgięte ramię, abym to ja mogła iść razem z nim pod rękę. Powoli szliśmy i rozmawialiśmy. Bardzo często wybuchałam niepohamowanym  śmiechem. Nawet zwykła droga do domu okazała się być przyjazna. Idąc piękną parkową aleją podziwialiśmy jak w całej okazałości prezentuje się tegoroczna jesień. Było już ciemno, a to że szliśmy razem z Harrym tak blisko siebie wydawało mi się romantyczne. Hazza opowiadał mi jakie to przygody przeżył z chłopakami. Najbardziej śmieszyły mnie te związane z Lou. Wśród cienia drzew dostrzegłam zbliżającą się w naszą stronę postać. Nie widziałam dokładnie tej osoby, bo od łez wywołanych przez mój śmiech mój obraz był rozmazany. Trochę ochłonęłam, a osoba wyłoniła się z mroku. Był to Liam. Spieszy się gdzieś.
-Cześć! – podniósł ton Payne, unosząc przy tym rękę do góry na znak powitania.
-Hey! – odpowiedziałam nadal się śmiejąc. Hazza aż do mojego domu rozśmieszał mnie. Lubiłam go takim radosnym i uśmiechniętym.
-Dziękuję za odprowadzenie. – uśmiechnęłam się. Chłopak zrobił smutną minę. – Coś nie tak?
-Nie tylko… - przerwałam mu.
-Bym zapomniała. – podeszłam do niego i ucałowałam go w usta. Jego twarz rozpromieniła się Z bardzo szerokim uśmiechem  na ustach odszedł co chwilę spoglądając do tyłu. Weszłam do domu. Ledwo co zdążyłam rzucić torebkę na szafkę już ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je szybko z uśmiechem myśląc, że za nimi stoi Harold. Nie mogłam się bardziej mylić. Za brązowym prostokątem stał obiekt moich westchnień.
-Liam?! Co ty tu…- chłopak wpił się namiętnie w moje usta. Nie zastanawiając się długo odwzajemniłam pocałunek. Payne przywarł mnie do ściany i wciąż całując podciągnął mnie do góry tak, abym mogła opleść nogi dookoła jego ciała. Jego język zaczął walczyć z moim o dominacje. Żadne z nas nie dawało za wygraną. Trzymając mnie na swoich rękach wniósł mnie po schodach do góry, cały czas całując. Gdy przekroczył próg mojej sypialni zaczął ściągać ze mnie moją koszulę. Wykonał jeden zgrabny ruch i jego następnym celem stały się moje jeansy. Nie pozostając mu dłużna zaczęłam ściągać z niego jego ubrania. Liam położył mnie delikatnie na łóżko, a on sam opadł na moje ciało. Tego wieczoru kochaliśmy się. Było cudownie. Akurat dobrze się złożyło, że nikogo nie było w moim domu. Wtedy nie doszło by do niczego, a ja nie wiedziałabym jak to jest być rozdziewiczoną prze Li. Po naszym stosunku chłopak zasną, a ja jeszcze długo po tym wpatrywałam się w niego nie mogąc uwierzyć, że jestem tu teraz właśnie z nim.
*
Powolnie przetarłam oczy i przewróciłam się na drugi bok.
-Dzień dobry śpiochu. – delikatnie musnął moje wargi.
-Zastanawiam się jak do tego doszło. Przecież ty masz…
-Zerwałem z Lorein. Byłem z nią tylko po ty by wzbudzić u ciebie zazdrość. Ale widząc cię wczoraj z Harrym zrozumiałem, że to nie ma sensu i muszę wziąć się garść. Zrozumiałem, że muszę walczyć o twoje względy. Od początku gdy się poznaliśmy myślę o tobie, o naszym pocałunku podczas gry. To było coś niesamowitego. – cały czas wpatrywałam się w niego z zachwytem. – Nie potrafię o tym zapomnieć, a teraz jeszcze to. Ja…
-Kocham cię. – powiedziałam szybko. Odpowiedzią Liama był namiętny pocałunek. – Obiecaj mi coś.
-Co tylko chcesz.
-Nigdy mnie nie zostawiaj.
-Nigdy! Przenigdy! – i ponownie wpijając się moje usta dostarczył mi mojej dawki narkotyku, czyli tego czego brakowało mi przez długi czas. Dostarczył mi miłości.
no i koniec tego dobrego.
coś mi kurde nie pasuje w tym imaginie.
nie jestem z niego zadowolona.
no ale ważniejsze jesto to czy Wam się podoba.
piszcie więc swoje opinie 10+ komentarzy= nowy imagin. : )
*
czytając komentarze z poprzedniego wpisu aż mi się ciepło na sercu zrobiło.
uśmiech sam wpychał mi się na twarz.;*
massive thank you! ♥
love ya all.xx



sobota, 27 października 2012

#38 Liam PART~1~

#38


To wszystko wydarzyło się tak szybko. Niczym grom z jasnego nieba. Jedno spotkanie, jedno głębokie spojrzenie w oczy sprawiło, że zakochałam się w tym cudownym chłopaku. Wszystko zaczęło się od spotkania u naszego wspólnego przyjaciela. Niall zaprosił mnie i Liama na swoją imprezę. Zapoznał nas ze sobą. Polubiliśmy się. Długo po domówce u Niallera spotykaliśmy się na kawie. Niestety były to zwykłe przyjacielskie spotkania. Z biegiem tygodni widząc się w szkole mówiliśmy już tylko krótkie „cześć”. Rzadko kiedy wymieniliśmy pomiędzy sobą więcej niż jedno zdanie. Oddalaliśmy się od siebie, a wraz z tym moja nadzieja na coś więcej. Widywałam go codziennie na przerwach. Starałam się często spoglądać w jego stronę, żeby chociaż przez chwilę napawać się jego widokiem.  Czasami on też patrzył w moją stronę. Gdy ja odwracałam się w jego kierunku machał mi tylko ręką i uśmiechał się. Teraz to wszystko zniknęło. Nawet to głupie przywitanie było rzadkością. Irytowało mnie to. Próbowałam zapomnieć. W jakiś sposób odwrócić swoją uwagę od chłopaka o hipnotyzujących czekoladowych tęczówkach i cudownych włosach. Nie potrafiłam jednak zapomnieć. Co rusz miałam przed oczami obraz imprezy Horana, kiedy to poznaliśmy się. Graliśmy wtedy w butelkę na zadania. W zabawie brało udział wiele osób. Pomału zabawa się rozkręcała i dostawaliśmy coraz to odważniejsze zadania. W pewnym momencie butelka trafiła do rąk Grega- brata Nialla. Wylosował on nikogo innego jak Liama.
-Wyzwanie czy pytanie? – zapytał brat Irlandczyka.
-Zadanie. – odparł szybko Payne. Greg nie potrafił nic konkretnego wymyślić. Długo koncentrował się na jakimś punkcie na ścianie gdy jego wzrok przeniósł się na mnie. Chłopak uśmiechnął się tajemniczo i cały czas spoglądając na mnie powiedział:
-Pocałuj [T.I] w usta. – w pierwszej chwili przeraziła mnie ta myśl. W myślach miałam tego wizję. Mój wzrok był cały czas umiejscowiony na starszym bracie Blondyna. Po krótkiej chwili poczułam jak ktoś odwraca mnie do tyłu. Dostrzegłam na swojej wspaniałe brązowe tęczówki. Liam ujął moją twarz w swoje delikatne dłonie i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Z wrażenia przymrużyłam oczy, a on wciąż całował mnie. Zdawało mi się jakby świat się w tym momencie zatrzymał, że ta chwila jest tylko dla nas. Odrywając swoje wargi od moich uśmiechnął się subtelnie unosząc końciki ust ku górze. Wtedy to po raz pierwszy utonęłam w jego oczach. Dostrzegłam wtedy tą głębie, której tak bardzo pragnęłam. Wszystko pięknie, ale co z tego? Czar prysnął jak za dotknięciem magicznej różdżki. Wszystko poszło w niepamięć. Dla niego ten moment, który dla mnie znaczył naprawdę dużo, już nie istniał.
*
-To co wpadniesz? – zapytał mnie ucieszony Niall.
-Już mówiłam ci, że tak. – uśmiechnęłam się do przyjaciela.
-To cudownie. Dużo opowiadałem Harryemu, Zaynowi, Lou o tobie. Bardzo chcieli cię poznać. Do zobaczenia wieczorem. – Blondyn jak zawsze ucałował mnie w policzek i ruszył w kierunku klasy języka francuskiego. Ja na szczęście skończyłam lekcje. W dość dobrym nastroju obrałam kierunek drzwi wyjściowych z tego koszmarnego miejsca. Pokonując próg szkoły zostałam potrącona przez Lorein McDonaghiu- największą divę w szkole. Rzuciła mi pogardliwe spojrzenie i zniknęła w głębi budynku.
*
Przygotowywałam się na spotkanie z przyjaciółmi Nialla. W wolnej chwili szybko weszłam na facebooka i sprawdziłam co nowego w świecie. 
~Nowe zdjęcie, nowe zdjęcie, nowe zdjęcie…o! Lorein McDonaghiu jest w związku?! Kto by ją chciał?– mówiłam do siebie. Najechałam trochę niżej. Jedno nazwisko zmieniło wszystko. Łzy momentalnie pojawiły się w moich oczach. – z Liamem Paynem.
Moje dotychczasowe wizje reaktywacji naszej znajomości prysły jak mydlana bańka. Zdruzgotana i zniechęcona wszystkim dokończyłam to co zaczęłam zanim ujrzałam to co całkowicie zniszczyło mój świat, mianowicie ubrałam się w przygotowany strój i udałam się do domu Horanka.
*
Zapukałam. Drzwi otworzyła mi jak zawsze uśmiechnięta Maura.
-Witaj kochanie! – powiedziała radośnie.
-Dzień dobry. – pomimo wszystko uśmiechnęłam się. Ta kobieta potrafiła wszystkich zarazić uśmiechem. Traktowałam ją jak drugą mamę. Była perfekcyjna pod każdym względem.
-Chłopcy są na górze, w pokoju Nialla. Wiesz dobrze gdzie masz iść. – poklepała mnie po ramieniu i weszła do kuchni. Wolnym krokiem weszłam po starych schodach. Skręciłam w prawo i zapukałam do drzwi pokoju Blondyna.
-Proszę! – usłyszałam i natychmiast weszłam do środka. Na mój widok Horan podniósł się miejsca i ucałował mnie w policzek.
-Nareszcie jesteś! A więc poznaj to jest Zayn, Lou i Harry. – pokazywał po kolei, a oni jak na komendę podeszli do nas i uścisnęli mnie, tak jakby znali mnie już bardzo dawna. – Rozgość się.
Jego pokój był ciasny, ale lubiłam w nim przebywać. Nie za bardzo miałam gdzie się przysiąść. Wpadłam w zakłopotanie. Postanowiłam usiąść na ziemi,  na puszystym oliwkowym dywanie.
-No wiesz co? – zbulwersował się Loczek. – Nie pozwolę, żeby dziewczyna siedziała na podłodze! Usiądź tutaj. – wskazał na swoje poprzednie miejsce.  
-Daj spokój. Zawsze siedzę w tym miejscu, jak jestem tutaj. – uśmiechnęłam się.
-O nie, nie! Siadasz tu i koniec kropka!
-Mi tu wygodnie. Nie martw się.
-Ale ja nie potrafię tak na to patrzeć. – zamyślił się przez chwilę. – To w takim razie musisz usiąść mi na kolanach. Będzie sprawiedliwie.
-Nie dasz za wygraną? – zapytałam trochę onieśmielona. Chłopak pokręcił przecząco głową.
-Usiądź mu na tych kolanach, bo będzie się tak kłócił w nieskończoność.  – usłyszałam po chwili                                                                                           głos Irlandczyka.
-Okey. – podniosłam się z mojego miejsca i usadowiłam się na kolanach Harryego. Popatrzyłam się na jego twarz. – Nie jestem za ciężka?
Chłopak strzelił poker face’a.
-Proszę cię nie denerwuj mnie, bo cię zrzucę. – zaśmialiśmy się wszyscy. Podczas gdy my śmialiśmy się w najlepsze drzwi prowadzące do holu otworzyły się. Po pokoju wparował uśmiechnięty Liam. Widząc mnie mina mu zrzedła, kiedy spojrzałam na niego też nie było mi do śmiechu...
przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale dostałam karę -,-
miałam tylko po 15 min dziennie na sprawdzenie co nowego w świecie.
SO SORRY GUYS!
*
chciałam też uświadomić jednej osobie, że mimo wszystko nie jestem idiotką, żeby nabrać się że nagle
pojawiły się trzy brakujące komentarze i to jeden po drugim.
22 października sprawdziłam czy ktoś skomentował i widzę, że jest tyle komentarzy ile brakuje do normy.
pierwszy dodał dodany o 21:45, drugi o 21:46, a trzeci o 21:47.
wszystkie w bardzo podobnej formie.
może i wyglądam na tempą, ale taka nie jestem.
*
piszcie jak Wam się podobało.;*
mam nadziję, że będzie Wam to odpowiadało.: )
10+ komenatrzy = next part.: )
*
i mam taką małą wiadomość ode mnie dla Was.;*
<patrz poniżej>

sorry for my face.


niedziela, 21 października 2012

#37 Harry.

imagin dedykowany Marcie (@inna_inaczejj).;*
enjoy.♥

#37


Nie łatwo jest być siostrą Nialla Horana. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę kim on tak naprawdę jest. Jest moim najukochańszym braciszkiem, którego nie oddałbym za nic w świecie, ale także wokalistą w popularnym zespole One Direction. Niallerek jest ode mnie o dwa lata starszy. Pomimo, że mam siedemnaście lat to ciągle traktuje mnie jak mała dziewczynkę. Opiekuję się mną, kiedy tylko ma wolną chwile dzwoni do mnie, żeby sprawdzić czy u mnie wszystko w porządku. Czy pomiędzy nami są jakiekolwiek spory? Nie. Jesteśmy naprawdę zgranym rodzeństwem i nasza największa kłótnia była o klocki gdy byliśmy mali. Często słyszę, że udana jest z nas para. To zabawne. Często bijemy się publicznie, a ludzie biorą nas za zakochanych. Nie do pomyślenia.
Blondynek zawsze zabiera mnie na wywiady, próby i różnorakie nagrania swojego zespołu. Podoba mi się to. Jestem obecna na każdym ich koncercie. Grają fajną muzykę, więc za każdym razem bawię się znakomicie. Mam doskonały kontakt z każdym innym członkiem One Direction. Niall twierdzi, że aż za doskonałe, bo nie poświęcam mu tyle czasu ile kiedyś. Na dzień dzisiejszy mam większą słabość do Harryego. Każde nasze spotkanie jest pełne śmiechu, dobrej zabawy i uścisków. Uwielbiam się do niego przytulać. Mogę wtedy narkotyzować się jego zapachem. Ale on to nie tylko świetny rozmówca i przyjaciel. Czuję do niego coś znacznie silniejszego. Za każdym razem gdy stoi przy mnie czuję stado motylów w brzuchu. Kiedy to tylko możliwe staram się zbliżyć do niego. Na marne. On jest zamknięty na moje uczucie. A szkoda…
*
-[T.I] mogę zadać ci pytanie? – zapytał Matt. Jest on otwartym, odważnym i miłym chłopakiem i mam przyjemność przyjaźnić się z nim. Poznaliśmy się w liceum. Gdyby nie uczucie do Hazzy pewnie już byłabym w nim zakochana, bo nie ukrywam, że jest nieziemsko przystojny. Co z tego jak Loczkowi do pięt nie dorasta.
-Śmiało. – powiedziałam.
-Kto jest najważniejszym mężczyzną w twoim życiu? – do głowy przychodzili mi wyłącznie Styles i Horan.
-Myślę, że jest nim mój brat. Jest najwspanialszym chłopakiem na tym świecie. A skoro o nim mowa, chcę żebyście się poznali. Jutro grają koncert i zapraszam cię za kulisy. – uśmiechnęłam się. – Chciałbym żeby Niall poznał mojego najlepszego przyjaciela.
-Oh, z przyjemnością go poznam. Z twoich opowiadań wynika, że jest równym gościem.
-Bo jest.
-A wracając do mężczyzny twojego życia to myślisz, że kiedyś może się to zmienić? – ponownie zapytał.
-W przyszłości, niewykluczone że tak.
-Dlaczego nie teraz? – wyszeptał i zbliżył się do mnie. Pocałował mnie czule w usta. Oderwałam się szybko od niego, poczułam, że zdradzam Harolda. Co ja gadam?! Przecież ja nawet z nim nie jestem.
-Matt, jesteśmy przyjaciółmi. Nie niszczmy tego. – takie wytłumaczenie przychodziło mi jedynie do głowy. Chłopak niechętnie pokiwał głową.
*
Dzisiejszego dnia zabrałam Matta na umówiony wcześniej koncert. Starałam się wymazać z pamięci to co wydarzyło się wczoraj. Jednak nie potrafiłam. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafiłam.
Wchodząc za kulisy ogromnej hali koncertowej spotkałam po drodze Zayna. Przywitałam się z nim uściskiem i zapytałam gdzie może teraz być mój brat. Malik stwierdził, że może być w ich garderobie. Czym prędzej chwyciłam Matta za rękę i pociągnęłam go za sobą. Od progu słyszałam ich donośne śmiechy. Bez pukania weszłam razem z moim przyjacielem do środka. To pomieszczenie było ogromne. O wiele większy od zwykłych ‘pokojów artysty’. Po jednej stronie stała trzyosobowa sofa, a po drugiej szafa z ubraniami i toaletka. Horanek siedział właśnie na kanapie śmiejąc się z Liama i Hazzy, którzy stojąc przy szafie wygłupiali się. Szybko podeszłam do Blondynka.
-No i mamy zgubę! Zastanawialiśmy się gdzie się podziałaś. – jego wzrok powędrował na Matta.
-Niall poznaj, to jest Matt. Mój przyjaciel o którym ci opowiadałam.
-Ah tak! Miło mi cię poznać. – podniósł się z mebla i podał rękę do mojego towarzysza. – Mam nadzieję, że będziesz dbał o moją siostrę.
-Oczywiście, że będę. Nie wyobrażam sobie nie troszczyć się o [T.I]. Jest moim skarbem. – popatrzył w moje oczy.
~Oczami Harryego~
Skarbem?! Co to ma znaczyć, że ona jest jego największym skarbem?! W tym momencie jestem wściekły i załamany.
-Wygląda na miłego, nie uważasz Harry? Myślisz, że są parą? – usłyszałem głos Liama.
-Taa… Bardzo miłego. – odpowiedziałem z obojętnością w głosie. – Nie dbam o to.
To nie prawda! Skłamałem, bo zależy mi na niej jak cholera, a to jest nóż wymierzony prosto w moje kruche serce.
Fatalne zakochanie bym powiedział. Zakochanie, które wymaga wielu wyrzeczeń i tak niewyobrażalnie boli. Chciałbym, żeby to był sen i abym zaraz się obudził najlepiej przy jej boku. Ludzie! Niech mnie ktoś uszczypnie!
~Oczami [T.I]~
Koncert się zaczął. Ja i Matt rozsiedliśmy się na kanapie stojącej zaraz za kurtyną. Mieliśmy idealny widok na scenę i na widownie. Często śmialiśmy się, dużo też rozmawialiśmy i tak ten koncert nie miłosiernie szybko leciał. Popatrzyłam się na plan koncertu. Ostatnią dzisiaj graną piosenką miało być „More Than This”. Tak też było. Sandy, Dan i Jon zaczęli grać, po chwili dołączył do nich także Josh i chłopcy. Wpadłam w ekstazę. Uwielbiam tą piosenkę. Przymrużyłam oczy, żeby skupić się na jej słowach.  Poczułam ciepłe usta Matta na swoich. Wpił się w nie z taką zachłannością jak nikt inny przedtem. Wyobraziłam sobie go jako Stylesa.  Kilka chwil dałam się temu ponieść, ale gdy otworzyłam oczy ujrzałam przed nami smutnego Harryego patrzącego w naszą stronę. Moment później on zwrócił się w stronę publiczności, a ja oderwałam się od Matta.
-Prosiłam cię żebyś tego nie robił. Zrozum! Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Okey, przepraszam. – speszył się.
*
Koncert dobiegł końca. Chłopaki zeszli ze sceny, a ja odprowadziłam mojego przyjaciela do wyjścia. Musiał już iść, chociaż nie chciał. No ale cóż. Trzeba się zajmować młodszym rodzeństwem. To priorytet.
Na myśl o tym przypomniał mi się Niall. Obiecałam mu i chłopakom, że im pomogę. Nawet nie wiem w czym. O ironio!
-Widzieliście gdzieś Harryego? – zapytał Liam.
-Ostatni raz widziałem go jak schodziliśmy ze sceny. -  stwierdził Louis.
-A może ty go widziałaś [T.I]? –zapytał Zayn.
-Niestety nie. – odrzekłam.
-Musimy go szybko znaleźć. Jeszcze dzisiaj mamy podpisywanie płyt w centrum.- powiedział zaniepokojony Niall.
-To ja może pomogę wam poszukać ? Zajrzę do skrzydła zachodniego .- zaproponowałam.
-Dobrze, to my poszukamy we wschodnim skrzydle, bo jest ono ogromne. - powiedział Lou.
Wtedy to rozdzieliliśmy się i zaczęliśmy szukać naszą zgubę. Miałam do przeszukania mnóstwo składzików, ale także bufet i toalety. W tych dwóch ostatnich nie było ani śladu Loczka, więc zabrałam się za składziki. Po dłuższych poszukiwaniach pozostał mi już tylko jeden korytarz. Skręciłam w prawo. Otwierając jedno z pomieszczeń usłyszałam w sąsiednim ciche, zapłakane śpiewanie:
“When he opens his arms and hold you close tonight
It just won't feel right
Cause I can love you more than this, yeah.
When he lays you down
I might just die inside
It just don’t feel right 
Cause I can love you more than this
Love you more than this.”
 Bez wahania  ruszyłam w stronę tamtych drzwi z których wydobywał się śpiew. Pomału otworzyłam blaszany prostokąt. Moje oczy dostrzegły siedzącego i szlochającego Harryego.
-O mój Boże! Co się stało? Dlaczego płaczesz? – zapytałam przejęta. – Dlaczego się schowałeś?
Chłopak najwyraźniej udawał, że mnie nie słyszy i ignorował mnie.
-Harry! Co się do cholery dzieje? Odpowiedz! – wykrzyknęłam.
-Sama się domyśl. – odpowiedział po długim milczeniu.
-Ja nie siedzę w twojej głowie, żeby to wiedzieć, a co gorsza domyślać się.
-Właśnie, że siedzisz. – wymamrotał cicho.
-Co takiego? – zapytałam zaszokowana.
-Dobrze słyszałaś! Siedzisz w mojej głowie odkąd Niall przyprowadził cię do nas żeby cię przedstawić. Nie ma chwili, żebym o tobie nie myślał. Twoje oczy i zniewalający uśmiech śnią mi się każdej nocy i zastanawiam się dlaczego nie ma cię przy mnie. – wykrzyczał. – Zakochałem się w tobie bo jesteś inna niż te wszystkie panienki, którym tylko zależy na moje kasie. Jesteś dla mnie wszystkim, nie pozwoliłbym cię nigdy skrzywdzić. A teraz, zabrano mi to wszystko włącznie z nadzieję, że kiedyś będziesz moja. – zniżył ton.
-Zaraz, zaraz. Jak to straciłeś nadzieję? – przysiadłam się do niego.
-On mi cię ukradł. – po jego policzku spłynęła kolejna łza. Otarłam ją i ujęłam jego wilgotną twarz w dłonie.
-Matt jest tylko i wyłącznie moim przyjacielem. Nic więcej.
-A dzisiaj na koncercie?
-Poniosło go. To wszystko. Próbuję ci wytłumaczyć, że między mną, a nim istnieje wyłącznie przyjaźń. A z resztą, co mi tam. – ostatnie zdanie wypowiedziałam do siebie i już po chwili wpiłam się w jego ciepłe wargi. Kierowała mną namiętność, którą więziłam w sobie od bardzo dawna. Tym razem nie zamierzałam tak szybko przerywać. Hazzie też najwyraźniej się nie spieszyło, bo wtargnął swoim językiem w moją buzię. Nasze języki walczyły o dominacje w tym układzie. Po upływie kilku, a może kilkunastu minut niechętnie oderwałam się, aby nabrać do płuc powietrza. Harold oparł swoje czoło o moje i na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Zawsze wyobrażałam sobie jakby miał wyglądać nasz pocałunek, ale nie spodziewałem się że będzie to aż tak wspaniale smakować.
Podniosłam się z miejsca i ujęłam jego dłoń, pomagając mu przy tym wstać.
-Chodźmy już. Na pewno martwią się o nas.
Spletliśmy nasze palce razem i pomalutku zaczęliśmy wędrować w stronę garderoby. Najpiękniejszy dzień w całym moim życiu. Oby to co nas łączy nie wygasło już nigdy!
ponownie przepraszam, że o takiej porze, ale mam teraz niewyobrażalne problemy rodzinne.;/
so sorry.: ' (
*
przerabiałam ten imagin z dwie godziny, bo podobnie jak z imaginem z Niallem poprzednia wersja była kijowa.
mam nadzieję, ze takie coś Wam się podoba.: )
piszcie jak wrażenia.;*
10+ komentarzy= next imagine.: )
jeżeli też chcesz dedykację pisz do mnie na twittera.: )





piątek, 19 października 2012

#36 Niall.

Imagin z Niallerem z dedykacją dla Kingi (@Kindziorek475).♥
enjoy.♥

#36


Zbliżały się wakacje. W tym roku miałam plany  jechać na całe lato do dziadków na wieś. Nie odwiedzałam ich już od dziesięciu lat, więc nareszcie wypadało to zrobić. Bardzo cieszyłam się na wizytę u nich, jednak jedyną rzeczą, a raczej osobą  jaka mnie odpychała, był syn sąsiadów. Nazywał się Niall. Gdy miał dziewięć  lat był brunetem o dość nieprzyjemnej i piegowatej twarzy. W dzieciństwie strasznie mi dokuczał, ciągnął za włosy, kradł kredki i zniszczył mi Laurę- moją ulubioną lalkę. Przyrzekłam sobie, że nie pozwolę zepsuć sobie wakacji przez jednego durnego chłopaka.
Nadszedł upragniony koniec szkoły i zarazem wakacje. Cieszyłam się jak głupia na samą myśl poleżenia na słońcu, wylegiwania się całego dnia w łóżku lub chociażby słodkiego lenistwa. Zwarta i gotowa do drogi czekałam ze zniecierpliwieniem na podwózkę taty na dworzec kolejowy. Na stacji pożegnałam się z nim i wyruszyłam w ponad siedmiogodzinną podróż do Mullingaru. Na miejscu powitali mnie dziadkowie, jak zawsze w dobrych nastrojach i z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Kochanie, jakaś ty duża, jak ty wyrosłaś. Ale ty wyładniałaś. –powiedziała moja babcia, przytulając się do mnie z całej siły. Jej uściski zawsze zapierały mi dech w piersiach.
-Babciu, ja mam już siedemnaście lat, nic dziwnego, że urosłam.
-Naprawdę masz już tyle lat?! Jak ten czas szybko leci.-odrzekła na to babcia i zaczęła cicho szlochać. Ona tak już miała. Podczas każdego wydarzenia, nawet tego wesołego, musiała sobie popłakać.
-Witaj w Mullingar wnusiu. – usłyszałam gruby i zachrypnięty głos.
-Cześć dziadku. Miło was znowu widzieć. Stęskniłam się.
Zabrałam swoje walizki i ruszyliśmy w kierunku samochodu dziadków. Zbliżaliśmy się już do auta, kiedy moją uwagę przykuł opierający się o bordowego fiata  dziadka, blond włosy chłopak z okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Nie kojarzyłam go w ogóle. Myślałam, że to przypadek. Jednak na mój widok chłopak uśmiechnął się. Podszedł w naszą stronę i  całej siły przytulił się do mnie. Dziwne. Oby facet przytula mnie jakbyśmy się znali. No tak! Jestem w Irlandii. Tu każdy, każdego kocha albo bardzo lubi.
-[T.I]! Witaj po tylu latach! Tak bardzo ciekawiło mnie co u ciebie, kiedy przyjedziesz! – powiedział nagle. Wyrwałam się z jego objęć, odpowiadając mu przy tym:
-Wszystko fajnie i w ogóle, ale że tak się zapytam… Kim ty jesteś?
Chłopak ściągnął okulary. Wyglądał na bardzo zdziwionego.
-No jak to kim? Nie pamiętasz mnie? – pokiwałam przecząco głową. – A kto w dzieciństwie ciągnął cię za włosy? Kto podkradał kredki?
To nie mógł być on! Ten mały, piegowaty i pyskaty brunet zamienił się w wysokiego, przystojnego i szarmanckiego blondyna. Nie mogłam uwierzyć, że przede mną stoi właśnie ten sam Niall – największa zmora moich najmłodszych lat. Odjęło mi mowę z tego wszystkiego i tylko rozchyliłam delikatnie usta. Chłopak dostrzegł to i na jego twarzy zagościł uroczy uśmiech. Zabrał mi z rąk, trzymane przez mnie do tej pory, walizki i umieścił je w bagażniku pojazdu, o który wcześniej się opierał. Nialler przyjechał swoim samochodem, więc zaproponował że podwiezie mnie. Nie widziałam powodu, żeby mu odmówić, byłam nim zbyt zauroczona, aby to uczynić. Od samego początku zachowywał się jak dżentelmen. Otworzył mi drzwi samochodu, następnie zamknął je za mną. Schlebiało mi to.
-No powiedz, jak tam jest w tym Londynie? Co u twoich rodziców? Powiem ci, że zmieniłaś się nie do poznania! Nie masz już tej szczelinki między zębami co kiedyś. Wyglądałaś z nią uroczo, ale teraz jest o wiele lepiej.
Chłopak ciągnął dalej, a ja nie odpowiedziałam na żadne jego pytań. W końcu po długim milczeniu odezwałam się:
-Dlaczego mi tak dokuczałeś w dzieciństwie?
-No wiesz dzieciom różne wybryki do głowy przychodzą, a poza tym nie wiesz o tym, że jak się małemu chłopakowi  podoba jakaś dziewczyna chcą zwrócić na siebie jej uwagę?- powiedział.-  A tak omijając ten temat, to może dałabyś się namówić na wspólny wypad. Moi znajomi organizują imprezę. Przedstawiłbym cię.
-Myślę, że to dobry pomysł, tylko co dziadkowie na to?
-O to się nie martw. Już o tym z nimi rozmawiałem. No to jak? Wpadnę po ciebie przed ósmą.
W tym samym czasie podjechaliśmy pod dom babci i dziadka. Ja pokiwałam twierdząco głową na znak, że się zgadzam i wysiedliśmy z wozu. Blondyn pomógł mi przytaszczyć wszystkie szpargały pod same drzwi.
-No to do dwudziestej. – powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Do dwudziestej.- odpowiedziałam, po czym ucałowałam go w policzek w podziękowaniu za pomoc i zaproszenie.
Wyznaczona godzina nadeszła szybciej niż się tego mogłam spodziewać. Odświeżona po podróży ubrałam się w to, nałożyłam  makijaż na twarz i rozpuściłam swoje włosy. Po chwili usłyszałam donośny dzwonek do drzwi. Szybkim krokiem podeszłam do dębowego prostokąta i uchyliłam go.
Ujrzałam za drzwiami Nialla. Uśmiechnął się. Lubię go takim radosnym.
-No to jak, gotowa? – zapytał.
-Jasne. – pożegnałam się szybko z dziadkami i wyszliśmy.
Nie jechaliśmy długo, może z kwadrans. Jego przyjaciele mieszkali w centrum niewielkiego Mullingaru. Mimo tego, że jest to mała mieścina zbudowane były w nim dość pokaźne domy i apartamentowce. Wysiedliśmy przed jednym z takich. Ze zdziwienia szerzej otworzyłam oczy.
-Twoi znajomi muszą być bogaci. – palnęłam nagle.
-A wcale nie, mieszkają w czwórkę, więc dzielą się czynszem.
Wjechaliśmy windą na samą górę budynku. Horan zapukał w drzwi z numerem 39. z których po chwili wyłonił się chłopak z pasiastą koszulką i czerwonymi rurkami
-Chłopaki! Niall przyszedł! Z dziewczyną! – jak na zawołanie stanęła przed nami reszta z jego przyjaciół z dziewczynami.
-To jest właśnie [T.I], mówiłem wam o niej. – powiedział do zgromadzonych. – [T.I], poznaj Louisa, Zayna, Harryego, Liama, Eleanor, Danielle i Perrie.
Powiedziałam im tylko nieśmiało ‘hey’, a oni zaczęli mnie witać uściskami i wesołymi powitaniami. Zupełnie tak jakby znali mnie od lat. Dziewczyny od razu porwały mnie do kuchni i zaczęłyśmy pogaduchy. Podobała mi się atmosfera panująca w tym domu i to, że tak chętnie mnie przyjęli do siebie. Po upływie kilkunastu minut zaczęli zbierać się inni ludzie. Impreza się zaczęła, a razem z nią tańce, śpiewy i alkohol. Z dziewczynami siedziałyśmy na wielkiej kanapie sącząc drinki.
-A więc to w tobie zakochał się Niall. – powiedziała widocznie rozmarzona Danielle.
-A dziwisz mu się? – zapytała po chwili Eleanor.
-Ale to nie prawda. Tak było w dzieciństwie, ale teraz to już przeszłość. – stwierdziłam pewna siebie.
-Jak to nie?! Od dwóch miesięcy, non-stop, mówił że przyjeżdżasz do Irlandii. Nie mógł się wręcz doczekać. – podniosła ton El.
-Naprawdę? –zapytałam.
-Nawet kiedyś powiedział przez sen, że cię kocha. Byliśmy na biwaku. Wszyscy spali w jednym namiocie. – dodała Perrie. Poczułam przedziwne ciepło w sobie. Na mojej twarzy automatycznie zagościł uśmiech. Po kilku minutach podeszli do nas Liam, Lou i Zayn. Zaproponowali dziewczyną taniec, a one bez wahania się zgodziły.
Nie musiałam długo czekać, a także i mnie zaproponowano taniec. Tą osobą był Harry.
~Oczami Nialla~
Siedziałem przy barze razem z Joshem. Co chwilę patrzyłem na tańczących [T.I] i Harryego. Czułem wściekłość i zazdrość.
-Stary, ja na twoim miejscu coś bym zaczął działać, zanim Harry ją uwiedzie. – doradzał mi perkusista.
-Ale co ja jej powiem? [T.I] zakochałem się w tobie. Zostaw dla mnie każdego faceta i bądź ze mną?! Ona może mieć każdego. Dlaczego by miała wybrać akurat mnie?!
-Pamiętaj, że kto nie próbuje ten zazwyczaj traci. Bierz się do roboty. – Devine poklepał mnie po ramieniu i odszedł w tańczący tabun ludzi.
Do tej pory leciały żywe piosenki, teraz z głośników zaczęła napływać wolna piosenka w wykonaniu Whitney Houston „I will always love You” , a ona nadal z nim tańczyła. Hazza chcąc wykorzystać sytuację położył swoją głowę na jej ramieniu i tańczyli razem przytulańca. Wtedy mnie szlag jasny trafił. Podszedłem do nich i oznajmiłem:
-Odbijamy.
~Oczami [T.I]~
Loczek bez żadnych protestów „oddał” mnie Niallerowi. Blondyn chwycił mnie w talii i zaczęliśmy się bujać w rytm piosenki. Poczułam, że jest spięty. Chcąc temu zapobiec wtuliłam się w niego.
Po dwóch minutach wolnego tańca usłyszałam kilka słów z jego ust:
-[T.I] muszę ci o czymś powiedzieć, ale nie wiem jak zacząć.
-Najlepiej od początku. – uśmiechnęłam się.
-Dobrze. Więc pamiętasz jak mówiłem ci w samochodzie, że dokuczałem ci dlatego, że się w tobie zakochałem? – potwierdziłam kiwając głową. – To nie przeminęło. Nadal tak jest z tą różnicą, że przez te lata to uczucie umocniło się. Czy myślisz, że… - przerwałam mu nie pozwalając dokończyć.
-Myślę, że możemy spróbować. – chłopaka zbiło to z tropu.
-Poważnie? – zapytał niepewnie.
-Tak. – wtedy ucałował mnie delikatnie w usta. Odrywając ode mnie swoje usta zagryzł dolną wargę.
-Chodźmy stąd. – powiedział po chwili. Ja ujęłam delikatnie jego dłoń i wyszliśmy razem z mieszkania. Całkowicie zapominając o samochodzie Blondynka, szliśmy środkiem ulicy pozwalając naszym dłoniom pieścić się nawzajem.
Co chwilę wybuchaliśmy głośnym śmiechem, który co jakiś czas był przerywany krótkimi pocałunkami.
Złączyliśmy się w związku, który z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy i bardziej obfity w uczucie jakim jest miłość.
przepraszam, że jak narazie nie dodaje imaginu z Liamem, ale nie mam pomysłu na imagin z nim.: (
so sorry! 
i will change it.xx
*
a co do imaginu to piszcie jak wrażenia.
mam nadzieję, że Wam się podobał.;*
jest on stary i dzisiaj go baaardzo przerobiłam, bo nie podobała mi się poprzednia wersja.
10+ komentarzy = next imagine.
*
chciałam przeprosić, że dodaję o takiej porze, ale byłam na meczu ligowym piłki ręcznej.
Żory (miasto w któym mieszkam) vs Gliwice.;3
jest ten imagin długi, więc jest on za czwartek i za piątek.: )
*
jeżeli chcesz imagin z dedykiem piszcie do mnie na twittera

środa, 17 października 2012

#35 Harry.

dzisiaj powiem po prostu...
enjoy.♥

#35


Byłam mieszkanką domu 1D już od kilku miesięcy. Zawsze bywały dni w których niczego nie ogarniałam, ale ten dzień mogę śmiało zaliczyć do najdziwniejszych dni w całym moim życiu. Louis gonił za Liamem z łyżką w ręku, Niall buszował po kuchni, Zayn cały czas siedział przed lustrem i mówił do siebie, a Harry kompletnie wyparował. Ogólnie panująca atmosfera była mocno niepokojąca. Postanowiłam uciec od całego tego zamieszania, żeby chociaż chwilę w spokoju pomyśleć. Pogoda nie była za ciekawa, więc nie planowałam wychodzić gdzieś poza dom. Pomyślałam, że idealnym miejscem do odpoczynku będzie taras. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi tarasowych i zobaczyłam, że na huśtawce siedzi Harry i wpatruje się zachmurzone niebo. Wiał delikatny, chłodny i zarazem przyjemny wiaterek. Odsunęłam drzwi, a chłopak automatycznie popatrzył się na mnie.
-Musiałem trochę odpocząć. - odrzekł Loczek.
-Nie musisz mi się tłumaczyć. Doskonale cię rozumiem. –odpowiedziałam.
Usiadłam na ławce obok Harryego i razem wpatrywaliśmy się w chmury. Po jakimś czasie chłopak delikatnie musnął moją szyję swoimi ciepłymi. Zaskoczona popatrzyłam się na niego i zapytałam:
-A za co to?
-To te świeże powietrze na mnie tak wpływa. Ostatnio zacząłem zastanawiać się nad tym światem i stwierdziłem, że jest piękny, ale jednak coś jest jeszcze piękniejszego  od niego.
-Co takiego? –zapytałam.
-Ty. - odpowiedział zarumieniony chłopak .
W tamtej chwili chwyciłam chłopaka za rękę i nic nie mówiąc położyłam głowę na jego ramieniu. Siedzieliśmy tak już od godziny, kiedy nagle Harry zebrał się na odwagę i unosząc mój podbródek ucałował mnie w usta. Nic nie mówiąc uśmiechnęłam się do niego. Usłyszałam jak ktoś puka w szklane, tarasowe drzwi. Odwróciliśmy się i ujrzeliśmy Zayna, który trzymał w ręku aparat, którym jak się później okazało zrobił nam zdjęcie. Za szybą dostrzegliśmy także Louisa, który patrzył się na nas ze smutkiem, Nialla zajadającego się popcornem i Liama, który pokazywał do Hazzy kciuk zwrócony ku górze. Popatrzyliśmy się po sobie, uśmiechnęliśmy się do siebie, żeby po chwili wybuchnąć niepohamowanym śmiechem. Tym razem to ja złączyłam nasze usta w jedność.
-Razem na zawsze. – wyszeptał Loczek.
-Do końca świata. – dodałam.
takie krótki dzisiaj, ale ważne że jest.;3
piszcie jeśli Wam się podoba.;*
10+ komenatrzy = nowy imagin. : )




wtorek, 16 października 2012

#34 Zayn.

tak jak wcześniej obiecywałam imagin z Zaynem.;3
chciałam go zadedykować pewnej cudownej dziewczynie.
jest moją bratnią duszą. jest niepowtarzalna i kocham ją baaardzo.♥
Ada (@AdrianaKonopka) to dla Ciebie.xx

#34


Gdy za oknem panuje zima i delikatne płatki śniegowego puchu opanowują okolice, ludzie zazwyczaj siedzą w domach. Otuleni wełnianym kocem i popijając gorącą herbatę, wpatrują się w zaszronione okna i podziwiają piękną zimę. Ja należałam do osób, które naprawdę lubiły spędzać czas na świeżym powietrzu.  Bez względu na to czy było lato czy zima, każdego wieczoru spacerowałam po miejskim parku. Może czegoś szukałam, a może były to zwykłe spacery rekreacyjne. W każdym razie, jak już rozsiadłam się na mojej ulubionej ławce nic, ani nikt nie był w stanie mnie od niej oderwać. Siedziałam, słuchałam muzyki, czasami czytałam książkę. Dla wielu ludzi wydawałoby się to nienormalne. Siedzieć na mrozie i czytać. Dla mnie było to coś w rodzaju afrodyzjaku. 
Tego Wigilijnego popołudnia ponownie, jak każdego dnia, wybierałam się na ławeczkę. Do torebki wsadziłam paczkę żelków Haribo, telefon i książkę pt. „Igrzyska Śmierci” . Park znajdował się niedaleko mojego domu, więc szybko się w nim znalazłam. Szłam wolnym krokiem w kierunku miejsca mojego zatracenia. Uśmiechnięta od ucha do ucha. Zadowolona jak nigdy dotąd. Jakby wcześniej nic podobnego się nie wydarzyło. Wkroczyłam już na ostatnią prostą i moim oczom ukazała się ławka, ale tym razem była już zajęta przez kogoś. Niepewnym krokiem zbliżyłam się do chłopaka w zimowym płaszczu i z owiniętym szalem na szyi.
-Przepraszam, mogę się dosiąść? – zapytałam.
-Tak, pewnie. Siadaj. – odpowiedział pogodnym głosem.
Usiadłam więc. Wyciągnęłam już z torby swoją lekturę i zatraciłam się w jej linijkach. Wertowałam kartkę po kartce, a chłopak, który tylko siedział obok mnie, zaczął mi się przyglądać. Spostrzegłam to i zapytałam:
-Dlaczego się tak na mnie patrzysz?
-Wiesz, zastanawia mnie jedna rzecz. Jest tyle wolnych ławek w tym parku, a ty wybrałaś właśnie tą. Dlaczego?
-O to samo mogłabym ciebie zapytać. – oderwałam wzrok od lektury i spojrzałam w stronę swojego rozmówcy. – Jeżeli o mnie chodzi, ja przychodzę tu codziennie. Zawsze siadam na tej ławce. Nigdy nie zmieniałam tego miejsce i nie zamierzam go też w przyszłości zmieniać. A ty? Dlaczego wybrałeś właśnie tą ławkę? Dlaczego nie na przykład tamtą? – wskazałam palcem na ławkę stojącą naprzeciwko nas.
-Jakaś magiczna siła kazała usiąść mi właśnie tutaj. Może przeczułem, że cię spotkam. – uśmiechnął się uroczo. – Tak w ogóle to jestem Zayn. A ciebie jak nazywają?
-[Twoje imię]. Miło mi. – wystawiłam dłoń w jego kierunku.
Mulat odwzajemnił uścisk, a przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz.
-Masz może jakieś plany? –zapytał.
-Właściwie to nie mam. – odpowiedziałam.
-W takim razie zapraszam cię na kawę. – odrzekł po czym uśmiechnął się czarująco do mnie.
Poszliśmy do Starbucksa. Czułam się trochę niezręcznie, bo dałam się zaprosić na kawę osobie, której praktycznie w ogólnie nie znałam. Na szczęście Zayn dobrze wiedział co zrobić, żeby było przyjemnie. Zaczęliśmy rozmawiać o naszych zainteresowaniach, planach na przyszłość, o naszej ławeczce w parku. Atmosfera od razu się rozluźniła. Czułam się przy nim jak przy kimś kogo znałam od naprawdę dawna. Jak przy przyjacielu. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się dobre kilka godzin i kompletnie straciłam poczucie czasu. Dzisiaj jest Wigilia, którą po raz kolejny spędzę sama ze sobą. Nie ma to jak święta spędzone w samotności. Ale to się nie liczyło. Przecież zagadałam Zayna, który na pewno spieszył się do rodziny. Z wielką niechęcią powiedziałam:
-Naprawdę miło mi się z tobą rozmawia, ale powinnam chyba już pójść do domu. Ty z resztą też. Dzisiaj są święta. Trzeba je spędzić z rodziną.
-To może cię odprowadzę do domu? – zaproponował chłopak. – Jest późno, a dziewczyny nie powinny chodzić same przez park jeszcze do tego nocą.
-A twoje święta?
-Nie przejmuj się tym. To co idziemy?
Wstałam od stolika i ubrałam się w kurtkę, to samo uczynił też Zayn. Wyszliśmy. Szliśmy w kierunku mojego domu przez ten sam park, w którym się poznaliśmy. Minęliśmy już ławeczkę. Przechodziliśmy przez mostek kiedy z kieszeni wypadł mi telefon. Chcąc czy nie chcąc musiałam się zatrzymać i go podnieść. Zayn pragnąc pokazać, że jest dżentelmenem, schylił się w tym samym momencie po urządzenie. Wtedy jego delikatna dłoń dotknęła mojej. Spojrzałam w jego brązowe oczy. Chłopak uśmiechnął się delikatnie i obydwoje podnieśliśmy się z klęczących pozycji. Z nieba znowu zaczął lecieć biały puch. Popatrzyłaś się do góry i ujrzałam nad twoją i Zayna głową jemiołę. Po krótkiej chwili on także podniósł wzrok ku górze. Speszona zagryzłam dolną wargę.
-Czy to nie oznacza, że powinienem cię pocałować? – zapytał Mulat.
-Chyba tak, ale jak nie chcesz to nie musisz…
Stało się. Nasze usta złączyły się w gorącym pocałunku. Poczułam jak ujmuje mi gruntu pod stopami. Pod wpływem impulsu oplotłam swoje ręce dookoła szyi chłopaka. On natomiast chwycił mnie rękami w tali. Nie przeszkadzało nam w tej chwili nic. Ani to, że jest mróz na dworze, ani to że poznaliście się dopiero dzisiaj. Liczyła się tylko chwila. Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy, po czym Zayn wziął mnie pod rękę i znów zaczęliśmy wędrować do mojego domu. Pod drzwiami chłopak otrzymał ode mnie buziaka w policzek. Chciał już odejść kiedy mi się coś przypomniało. Wyciągnęłam z torby paczkę żelków i zawołałam:
-Zayn, są święta, a ja czuję potrzebę podarowania ci czegoś, więc proszę to dla ciebie.
-Dziękuję ci. To najcudowniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem. – powiedział, ale jego mina posmutniała.
-Ey, co jest? – zapytałam.
-Ja nie mam dla ciebie prezentu.
-Nic nie szkodzi. Nie potrzebuję żadnego prezentu. Wystarczy, że los zesłał  mi dzisiaj ciebie.
-No to chociaż to ci podaruję. – wyszeptał podchodząc do ciebie.
Nasze usta ponownie złączyły się w pocałunku. Ja dałam mu żelki, a w zamian za to zostałam obdarowana ciepłem, którego tak bardzo brakowało mi od ostatniego czasu. Od tamtego wydarzenia minął rok, a ja i Malik planujemy wspólną przyszłość.

taki z tematyką świąteczną. : )
może być? : )
piszcie w komentarzach jak Wam się podobał.;*
10+ komentarzy = next part.
*
a tak wgl jeżeli ktoś by chciał imagin z dedykacją to piszcie mi na twitterze 





poniedziałek, 15 października 2012

#33 Louis PART~2~

trochę zmieniłam sposób dodawania, ale nie przejmujcie się.
wszystko inne zostaje po staremu.;3
<piosenka>

#33

Do głowy przychodziła mi tylko jedna, która wyrażałby co teraz czuję…
*Wielki dzień otwarcia*
Nie odzywałem się do nikogo. Skonsultowałem się jedynie z Joshem, Danem i Sandym co mają zagrać. A poza tym to nic. Nie powiedziałem nic nawet do mojego najlepszego przyjaciela Harryego. Przed wyjściem na scenę każdy z chłopaków poklepał mnie po plecach. Nawet wtedy nie uraczyłam ich swoim spojrzeniem. Po chwili jednak na mojej twarzy zagościł całkowicie sztuczny uśmiech i w podskokach wbiegłem na scenę. Powitany krzykami i piskami wcale nie poczułem się lepiej. Wręcz przeciwnie. Poczułem się jak śmieć. Dodatkowo w pierwszym rzędzie ujrzałem twarz tej, która jest powodem tych moich wszystkich humorków. Uśmiechała się do mnie. Podczas koncertu tańczyła i śpiewała. Nie potrafiłem odwrócić od niej swojego spojrzenia. Znowu mnie zaczarowała…
*
Nadszedł czas na wybrane przez nas piosenki. Cierpliwie czekałem na swój występ. Miałem zaśpiewać jako drugi, zaraz po Niallerze.
-Teraz wielkie brawa dla Louisa! – zapowiedział mnie Blondyn, a ja podniosłem się z kanapy ustawionej w tylnej części sceny. Podchodząc do mikrofonu poczułem tremę, tak jak wtedy kiedy przyszedłem na casting do X-Factora. Trzymając stojak od mikrofonu odwróciłem się w kierunku kapeli i kiwnąłem głową na znak, że mogą zaczynać.
Z moich ust zaczęły wydobywać się słowa piosenki z repertuaru Justina Biebera. „That Should Be Me” wydawała mi się odpowiednim wyborem.

Ouuuuuuu
 ouuuuuuuu

 Everybody's laughing in my mind,
 Rumors spreading 'bout this other guy,
 Do you do what you did when you
 did with me?
 Does he love you the way I can?
 Did you forget all the plans
 that you made with me?
 'cause baby I didn't!

That should be me,
 Holdin' your hand,
 That should be me
 Makin' you laugh,
 That should be me,
 This is so sad,
 That should be me,
 That should be me,
 That should be me,
 Feelin' your kiss,
 That should be me,
 Buyin' you gifts,
 This is so wrong,
 I can't go on,
 Till you believe ,
 That should be me

 Ouuuuuuu
 ouuuuuuuu

 That should be me,
 Yeah,

 You said you needed a little time
 For my mistakes,
 It's funny how you used that time
 To have me replaced,
 Did you think that I wouldn't see you out at the movies
 Whatcha doin' to me,
 You're takin' him where we used to go,
 Now if you're tryin' to break my heart,
 It's working 'cause you know that,...

 That should be me,
 Holdin' your hand,
 That should be me,
 Makin' you laugh,
 That should be me,
 This is so sad,
 That should be me,
 That should be me,
 That should be me,
 Feelin' your kiss,
 That should be me ,
 Buyin' you gifts,
 This is so wrong,
 I can't go on,
 Till you believe ,
 That should be me

~Z każdym kolejnym słowem w moich oczach gromadziło się co raz to więcej łez.~

 I need to know should I fight
 For love or disarm
 It's getting harder to shield
 This pain in my heart!!!

 That should be me,
 Holdin' your hand,
 That should be me,
 Makin' you laugh,
 That should be me,
 This is so sad,
 That should be me,
 That should be me,
 That should be me,
 Feelin' your kiss,
 That should be me,
 Buyin' you gifts,
 This is so wrong,
 I can't go on,
 Till you believe that,
 That should be me,
 Holding your hand,
 That should be me,
 Oh i makin you laugh, oh Baby,
 That should be me,
 (that should be me givin you flowers)
 That should be me,
 Talking by hours,that should be me, that should be me,
 that shoulde be me.

Wyśpiewałem wszystko co miałem do wyśpiewania. Widownie zaskoczył wybór tej piosenki. Jednakże zostałem nagrodzony gromkimi brawami. Ostatni raz spojrzałem na [T.I]. Nie wytrzymałe tego i zbiegłem ze sceny. Usiadłem w garderobie na ogromnej pufie. Schowałem twarz w dłonie i po prostu zacząłem płakać. Usłyszałem tylko jak otwierają się drzwi.
-Idź stąd Harry! –krzyknąłem z przekonaniem że to on.
-Nie ma go tu. – usłyszałem znajomy delikatny głos. Uniosłem oczy ku górze i ujrzałem ją. – Louis co się stało?
-Nic.
-Przecież widzę. – usiadła koło mnie. – Możesz mi powiedzieć. Jesteśmy przecież przyjaciółmi.
-No i w tym jest cały problem!
-Ale jak to problem? –zapytała zdziwiona.
-Tak to! Dziewczyno czy ty tego nie widzisz? Jestem załamany! A to wszystko twoja wina! Twoja dlatego, że zakochałem się w tobie. Tak! Dobrze słyszałaś zakochałem się! I to już dawno! Chciałem dzisiaj zaśpiewać zupełnie inną piosnkę.  Zaśpiewać ją dla ciebie! Rozumiesz to? Tylko i wyłącznie dla ciebie. Miała ona wyrażać moje uczucia do ciebie. Moją troskę o twoją osobę. A to wszystko zawaliło się tego dnia gdy wpadłaś szczęśliwa do tego pomieszczenia oznajmiając nam, że umówiłaś się na randkę z innym facetem!  Przez cały ten tydzień widziałem cię razem z nim. Jacy byliście szczęśliwi i  zakochani! Za każdym razem był to cios prosto w serce! – wykrzyczałem.
-Louis daj mi coś wyjaśnić. – powiedziała.
-Tu nie ma nic pod wyjaśniania. Nie ma już szans abyś to ty najpiękniejsza i najmądrzejsza dziewczyna na całym świecie pokochała właśnie mnie! – dziewczyna podeszła do mnie. Ujęła moją twarz w dłonie i złożyła czuły pocałunek na moich wargach. Magiczne uczucie, które niechętnie przerwałem.
-Jest to niemożliwe, żebym cię kiedyś pokochała, bo robię to już od dawna.
-A on? –zapytałem niepewnie.
-Początkowo miało to wywołać u ciebie zazdrość. Później niestety wymknęło się to spod kontroli. Przepraszam.- spojrzała prosto w moje oczy. Tym razem to ja pocałowałem jej usta. Jednak znaczniej zachłannie i namiętnie.
-Kocham cię [T.I] – powiedziałem.
-Ja ciebie też Lou. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mocno.
I tak zaczęła się historia wielkiej i niepowtarzalnej miłości, która trwać będzie wieki.
piszcie jak Wam się podobał.;*
10+ komenatrzy= nowy imagin. : )
następny będzie z Bad Boyem więc szykujcie się.;3 ♥


niedziela, 14 października 2012

#32 Louis PART~1~

na Wasze życzenie imagin z Lou. będzie miał on jeszcze jedną część.: )
jest trochę inny, gdyż jest pisany w perspektywie Boo Beara.; >
I hope you like it.
enjoy.♥

#32 


Zbliżał się dzień z niesamowicie ważnym, dla zespołu, koncertem.  Koncert otwierający nową trasę koncertową ‘Take Me Home’. Każdy z nas był bardzo podenerwowany tym wydarzeniem. Chodziliśmy wszyscy zakręceni. Nie wiedzieliśmy w co ręce włożyć. A gdyby tego było mało każdy członek One Direction miał wybrać piosenkę, która by miała pewien przekaz. Nie miałem zielonego pojęcia co wybrać. Myślałem nad tym długi czas i wychodzi na to, że nie potrafię logicznie myśleć pod wpływem stresu. Chciałem żeby była to piosenka z romantycznym przekazem. Taką którą można śpiewać dziewczynie na randce i wyznać jej uczucia. W dniu koncertu chciałam wypowiedzieć do mikrofonu: „Tą piosenkę dedykuję [T.I]” ,czyli kobiecie przy której moje nogi stają się jak z waty i uginają się pod moim ciężarem. Ona jest wręcz idealna. Jej długie włosy w odcieniu ciemnego blondu tak niewinnie opadają na jej delikatne ciało, jej zielone tęczówki w których można się utopić, jej pełne malinowe usta- to wszystko sprawia, że każdego dnia gdy ją widzę uśmiecham się. Ja zakochałem się w niej. Zauroczyła mnie swoją inteligencją, poczuciem humory i spontanicznością. Gotowy jestem zrobić dla niej wszystko, tylko  co z tego gdy ona nie wie o moim uczuciu. Nie odwzajemnia go. Jestem dla tej dziewczyny zwykłym przyjacielem, co nie satysfakcjonuje mnie. Tego dnia (czyt. pierwszy koncert nowej trasy) wszystko miało się zmienić. Chciałem wyśpiewać romantyczną piosenkę tylko i wyłącznie dla niej. W dalszej kolejności zaprosiłbym ją na kolacje lub spacer. Wtedy chwyciłbym ją za rękę i wyszeptałbym jej do ucha jak ważna jest dla mnie. Że jest dla mnie nie wyobrażalnie cennym skarbem, którego bym nikomu nie oddał za nic w świecie.
W końcu, po długich przemyśleniach, zdecydowałem się jaką piosenkę chcę zaśpiewać. Mój wybór trafił na piosenkę w wykonaniu Jessy pt. ”Dancing In The Dark” . Byłem zadowolony ze swojej decyzji i chciałem wyśpiewać to prosto z serca, tak żeby ten miłosny przekaz trafił do niej i została tam jak najdłużej. Do dnia koncertu nic nie chciałem mówić chłopakom, ani w szczególności [T.I]. Do tego czasu musiałem wyłącznie napawać się jej widokiem i przytulać w razie potrzeby.
*Tydzień przed dniem wielkiego otwarcia*
Już od dwóch tygodni trwają próby. Tego dnia byłem wyjątkowo uradowany przychodząc tam gdzie zwykłem przybywać od ostatniego czasu. Miałem przeczucie, że nastąpi coś niezwykłego. Każdego napotkanego przechodnia witałem uśmiechem, który prawie za każdym razem został odwzajemniony. Wbiegłem na hale z wielkim rozmachem gwiżdżąc pod nosem „Don’t Worry Be Happy”.
-A ty co w takim szampańskim nastroju? – usłyszałem za plecami głos Hazzy.
-Jestem młody. Ciszę się życiem. – odpowiedziałem cały w skowronkach.
-No dobrze „młodzieńcze” chodźmy już, bo Paul się wścieknie. – popędzał mnie Styles.
Posłusznie ruszyłem za przyjacielem w stronę garderoby. Tam czekali na nas już Niall, Zayn, Liam i Paul.
-No to jak panowie, wybraliście już swoją piosenkę? – zapytał Higgins.
-Ja chcę zaśpiewać „You’ve Got A Friend In Me”- powiedział Daddy. Można się było spodziewać tego po zapalonym fanie “Toy Story”.
-Zdecydowałem się na „Wonderwall” – odparł Hazza.
-A mi przypadło do gustu „I’m Yours”. – dodał nasz kochany Irlandczyk.
-I co będziesz śpiewał to z dedykacją dla jedzenia czy Nando’s? – zakpił Zayn.
-Bardzo śmieszne Malik. Nie ma co. Boki zrywać. – oburzył się Niall. – A ty co będziesz śpiewał?
-Ja, „Forever Young”. – odrzekł dumnie Bad Boy.
-Lou, a co ty wybrałeś? – zapytał menadżer.
Nie udało mi się powiedzieć tytułu piosenki wybranej przez mnie, gdyż do naszej garderoby wpadła rozpromieniona [T.I]. Wyglądała na szczęśliwą. Uśmiechnąłem się pod nosem. Rozmarzyłem się przez chwilę.
-Co wy dzisiaj jesteście w takim dobrym humorze? – krzyknął Loczek, co wytrąciło mnie z zamyślenia.
-Mam powody. – uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Jakież to? – zapytał zaciekawiony Zayn.
-Idę dzisiaj na randkę. – to zdanie zawaliło cały mój świat. Z mojej twarzy automatycznie zniknął uśmiech.
-Ale jak to? – wyrwałem przypadkowo.
-A no tak, że brat mojej koleżanki zaprosił mnie na kolację.
-No, no młoda! Ty dorastasz! – uściskał ją Liam. – Jako iż jestem Daddy Direction masz moje błogosławieństwo.
Cała reszta także się ucieszyła z tej wiadomości, a ja? Ja już nie miałem powodów do radości. Wyszedłem stamtąd trzaskając drzwiami. Szybko pognałem w kierunku domu. Zaszyłem się w nim na bite dwa dni. Później to pod wpływem namowy Stylesa wyszedłem z mieszkania na męski wieczór w pubie. Horan, Payne i Malik mieli już tam na nas czekać więc czym prędzej wyjechaliśmy samochodem do miasta. Po drodze mijaliśmy wiele sklepów,  restauracji i nawet kino. Z ludzkiej ciekawości popatrzyłem się za okno. Przy wyjściu z kina dostrzegłem moją ukochaną zatopioną w długim pocałunku z jakimś nie znanym mi facetem. Moje serce ponownie pękło. Zacząłem żałować, że zgodziłem się na ten wypad.
*
Przez kolejne dni widywałem ich przed rozmaitymi sklepami, knajpkami i clubami. Nie jednokrotnie widziałem jak wręczał jej kwiaty lub małe pudełeczka. A mogłem być to ja. Wtedy ona obdarzała by mnie swoim pięknym uśmiechem, pieściła by moją dłoń i usta. Przez moją głupotę cierpiałem. Dlaczego nie wyznałem jej swojego uczucia wcześniej?  Wszystko potoczyło by się zupełnie inaczej i po mojej myśli. A tak to nie tylko muszę składać swoje złamane serce, ale także zostałem zmuszony zmienić piosenkę. Do głowy przychodziła mi tylko jedna, która wyrażałby co teraz czuję…
chciałam zrobić Wam przyjemność i wczoraj wzięłam się za pisanie właśnie tego co macie powyżej.: )
mam nadzieję, że podoba Wam się pierwsz część.
 piszcie co o niej myślicie.;*
10+ komenatrzy= next part.; )




sobota, 13 października 2012

#31 Niall PART~2~

przepraszam, że wczoraj nic nie dodałam, ale nie miałam czasu.
skończyłam późno szkołe, a potem musiałam biec babeczki dla wujka, który dzisiaj wyjechał do Niemiec.
a najlepsze jest to, że on mieszka w Kolonii, czyli tam gdzie ostatnio byli chłopcy -,-
God! why I wasn't there?!

#31 


Teraz nie spędzaliśmy już tylko piątków razem, ale najwięcej jak się dało.  Od tego pamiętnego piątku minęły dwa miesiące. We wtorek planowaliśmy wybrać się do moich rodziców, żeby oni poznali Nialla. Musiałam jednak oporządzić trochę mój wóz. Nie mogłam przywieść Blondyna w tak brudnym aucie. Do wiaderka nalałam ciepłą wodę i troszeczkę płynu do mycia naczyń. Wzięłam do ręki szmatkę i wyszłam na podjazd. Czyszczenie samochodu rozpoczęłam od odkurzenia go w środku. Szybkim ruchem wyciągnęłam wycieraczki i włączyłam odkurzać. Wszystko zagłuszała muzyka grająca w moich słuchawkach. Kiedy tak spokojnie sprzątałam poczułam nagle uszczypnięcie. Odwróciłam się i ujrzałam  moje kochanie. Zdjęłam słuchawki i rzuciłam się na szyje Nialla.
-Przestraszyłeś mnie wariacie. – powiedziałam.
-Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać. – uśmiechnął się łobuziarsko.
Złączyliśmy nasze usta w pocałunku. Trwało to krótko, bo powiedziałam:
-Jeżeli chcesz jutro spotkać się z moimi rodzicami musisz mi pomóc. Bierz się za gąbkę i czyścić mi tu moje autko.
Razem z Niallem wzięliśmy się do roboty. On czyścił dach, a ja drzwi auta. W trakcie pracy Irlandczyk postanowił zaszaleć. Zamoczył gąbkę w wodzie i wykręcił ją nade mną. Zrobił słodką, z zarazem  zdezorientowaną minę i patrzył się po bokach.
-Niall, wiem że to ty.
-A jak to udowodnisz? – zapytał.
-A tak, że jesteśmy tu tylko ty i ja. – zaśmiałam się i zrobiłam podobnie jak Niall.
Zaczęła się bitwa. Zamiast myć samochód  my oblewaliśmy się wodą i śmialiśmy się przy tym w niebogłosy. Blondyn zadał cios poniżej pasa. Wziął wiaderko z wodą i wylał ją na mnie.
-O ty! – krzyknęłam.
Podniosłam, leżący obok mnie, szlauch i odkręciłam wodę. Zaczęłam go nią pryskać. Przez jakiś czas uciekał. W końcu zatrzymał się na wprost mnie. Ja zdezorientowana tym, odsunęłam od niego wąż z wodą i strumień wody leciał do góry, tworząc przy tym mżawkę. Niall zbliżył się do mnie, stanął nade mną. Objął swoimi dłońmi moją twarz. Patrząc się w moje oczy uśmiechnął się pokazując tym samym szereg swoich zębów, które zdobił aparat. Łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku pozwoli aby nasze języki spotkały się i zaczęły swoje dzikie tańce.  Oddawaliśmy się tej przyjemności, aż upuściłam węża ogrodowego na ziemię. Spojrzeliśmy na podłogę i zaczęliśmy się śmiać. Znowu spojrzał mi prostu w oczy. Zaczął iść do przodu prosto na mnie. Ja szłam tym samym tempem do tyłu, aż poczułam na swoich plecach zimną ścianę mojego domu.  Niall odgrodził mi drogę swoimi rękoma i ponownie pozwoliliśmy swoim językom spotkać się ze sobą. Jego dłonie przeniosły się na moje pośladki. Zaczął prowadzić mnie do środka domu, a dokładnie na górę do sypialni. Kładąc się na łóżko całkowicie oddaliśmy się przyjemności i uniesieniu. To była moja i Nialla pierwsza wspólna noc. Było wspaniale. On był wspaniały. Kiedy skończyliśmy zasnęliśmy. Zasnęłam wtulona w jego tors. Rano wstałam pierwsza. Zarzuciłam na swoje nagie ciało satynowy szlafrok. Zaczęłam zbierać z podłogi nasze przemoczone, po wczorajszej bitwie, ubrania. Powiesiłam je na sznurze na balkonie i wróciłam do sypialni. Blondyn jeszcze słodko spał. Nie miałam zamiaru go budzić. Podeszłam jednak do niego i delikatnie ucałowałam go w policzek. Cichutko wyszeptałam mu nad uchem: „Kocham cię”.
Zeszłam wolnym krokiem na dół po schodach do kuchni. Zrobiłam kawę w ekspresie. Nalałam sobie do kubka, po czym powoli upijałam po łyku. Czytając poranną gazetę usłyszałam pukanie do drzwi. Myśląc, że to listonosz z przesyłką ruszyłam w kierunku drewnianego prostokąta, aby sprawdzić kto to jest. Delikatnie uchyliłam drzwi i omal nie zemdlałam.
-Tommy? – wypowiedziałam cicho.
-Wróciłem do domu kochanie. – powiedział radośnie McIven.
-Ale, przecież ty nie żyjesz. – byłam zszokowana.
-Pomylili mnie z kimś innym. – mówił ze stoickim spokojem wchodząc w głąb domu.
Po chwili usłyszałam kroki na schodach. Na dół zszedł Niall w samych jeansach. Widząc Tommyego zapytał go:
-Przepraszam, kim ty jesteś?
-Kim ja jestem?! Jestem narzeczonym tej oto pięknej kobiety. – wzrok Nialla skierowany był już na mnie. Patrzył się na mnie ze smutkiem i żalem. Nie wiedziałam co mam zrobić. Co powiedzieć. Brak słów z mojej strony odebrał w zły sposób. Szybkim krokiem wyszedł z domu. Pobiegłam za nim. Zatrzymałam go na chwilę łapiąc jego rękę. Szybko ją wyrwał i krzyknął:
-Zostaw mnie. Już rozumiem. Byłem tylko pocieszeniem po nim. A teraz gdy jest przy tobie mogę sobie odejść.
-Niall, to wcale nie tak! Ja… - nie dokończyłam.
-Co ty? Zrobisz najlepiej jak dasz mi spokój! – krzyknął o wiele głośniej i odszedł. – Życzę wam dużo szczęścia.
Wróciłam do domu, gdzie czekał na mnie Tommy. Weszłam do środka i poczułam jego dłonie na moich biodrach. Odwrócił mnie do siebie przodem i pocałował . Całował mnie z taką namiętnością, którą jeszcze kilka miesięcy temu nie pogardziłabym. Teraz… nic już nie czułam. Nie czułam w jego pocałunkach tego co kiedyś. On nie był… Niallem. Przez kilka następnych dni próbowałam się skontaktować się z Blondynem. Na próżno. Nie odbierał moich telefonów. Piątego dnia odkąd wrócił Tommy, siedziałam na łóżku z telefonem w ręku. Do sypialni wszedł mój narzeczony w samych bokserkach. Podszedł do mnie i zaczął ściągać ze mnie ubrania.
-Zostaw mnie. –mówiłam. On jednak przeszedł do dalszych środków. Zaczął całować mnie po szyi. Nie chciałam tego. Ja po porostu już nie czułam do niego nic.
-Zabierz swoje łapy. – odepchnęłam go od siebie.
-Co jest z tobą? Nie tęskniłaś za mną? – zapytał zdziwiony.
Zdjęłam z palca pierścionek zaręczynowy i pchnęłam nim w Tommyego.
-Ślubu nie będzie. Zrozum między nami już nic nie będzie. To koniec. A jak wrócę do domu ma cię już tu nie być– powiedziałam wychodząc z pokoju.
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam wprost do centrum. Podjechałam pod dom Nialla i jego kumpli. Zapukałam do drzwi. Po krótkiej chwili otworzył mi Zayn.
-Hey! Jest Niall?
-Tak. Na górze. W swoim pokoju. –powiedział zdziwiony moim widokiem.
-Okey. Dzięki. – powiedziałam i wbiegłam po schodach do pokoju Blondyna.
W jego pokoju panowała cisza. Po cichu weszłam do środka. Zobaczyłam go leżącego na łóżku. Był odwrócony do mnie plecami.
-Liam, wyjdź stąd. – powiedział nagle.
-To nie Liam. – na moje słowa odwrócił się w moją stronę.
-Co ty tutaj robisz?
-Przyszłam tutaj,  żeby… - przerwał mi.
-Zaprosić mnie na wasz ślub? Wybacz, ale nie zamierzam przyjść.
-Żeby powiedzieć ci, że jesteś mężczyzną którego kocham. I tylko z tobą wiąże plany na przyszłość.
Niall wstał i podszedł do mnie.
-A co z nim?
-On się nie liczy. Kocham ciebie i tylko ciebie. Zerwałam z nim, bo nie wyobrażam sobie już życia bez ciebie. Chcę ciebie. Chcę mieć z tobą dzieci, chcę się z tobą… - przerwał mi pocałunkiem. Po raz pierwszy od kilku dni poczułam ponownie smak jego ust. Brakowało mi tego. Oderwaliśmy się w końcu od siebie, a ja wtuliłam się w jego pachnącą koszulkę.
-Kocham cię Niall. – wyszeptałam.
Chłopak zbliżył swoje usta do mojego ucha i powiedział cicho:
-Ja ciebie mocniej.
Zamieszkaliśmy razem. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Co będzie kiedyś? Nie wiem. Ważne jest to co jest teraz. Liczy się chwila. Każda chwila spędzona z moim kochaniem.
mam nadzieję, że Wam się podobał ten imagin.: )
z kim chciałybyście następny? : )
postaram się spełnić Wasze oczekiwania.;*
10+ komenatrzy= nowy imagin.